Chodzi o kluczową umowę. Nie na wszystkich działają groźby Trumpa. A przynajmniej nie tak, jak amerykański prezydent by sobie wyobrażał. Parlament Europejski oficjalnie zdecydował o wstrzymaniu ratyfikacji umowy celnej Unii ze Stanami Zjednoczonymi. To potwierdzenie doniesień z weekendu. Wtedy szefowie trzech proeuropejskich grup, w tym dwóch największych, zapowiedzieli taką decyzję. Decyzja zbiegła się z wystąpieniem Donalda Trumpa na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Davos.– Kocham Europę i chcę, aby Europa miała się dobrze, ale nie zmierza ona w dobrym kierunku – powiedział prezydent USA.Umowa z USA wstrzymanaDecyzja PE oznacza, że nie będzie głosowania zatwierdzającego umowę celną na komisji handlu międzynarodowego europarlamentu w najbliższy 27 stycznia. Została ona uzgodniona w połowie ubiegłego roku.Wtedy Unia zdecydowała o zniesieniu ceł na większość amerykańskich towarów przemysłowych. To porozumienie jest korzystne dla Stanów Zjednoczonych – bardziej niż dla samej Wspólnoty, bo unijne produkty są objęte w USA 15-procentową stawką celną.Zobacz także: Mocna zapowiedź Trumpa w Davos. „Nie użyjemy siły wobec Grenlandii”„Groźby Trumpa nie do przyjęcia”Sprawę komentują czołowi europarlamentarzyści.„EPL popiera umowę handlową UE–USA, ale biorąc pod uwagę groźby Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii, jej zatwierdzenie nie jest na tym etapie możliwe. Należy wstrzymać cła na produkty amerykańskie w wysokości 0 procent” – napisał w weekend na platformie X lider tej grupy, niemiecki europoseł Manfred Weber.Valerie Hayer, liderka grupy Odnowić Europę argumentował, że „groźby prezydenta Donalda Trumpa dotyczące nałożenia wyższych ceł na państwa, które nie zgodzą się na jego plan aneksji Grenlandii, są nie do przyjęcia”.Zobacz też: Nie tacy jak Trump dostawali Nobla. Nagroda pełna kontrowersji