Rosyjska propaganda o Grenlandii i Ukrainie. Zakusy prezydenta USA Donalda Trumpa na Grenlandię odbijają się szerokim echem także w Rosji. Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i były prezydent tego kraju twierdzi, że sytuacja wyspy różni się od sytuacji jego kraju, który – twierdził – „odzyskuje swoje terytoria”, jak nazwał bandycką napaść na Ukrainę. „Równolegle z trwaniem Sojuszu Północnoatlantyckiego, w wyniku referendów Rosja odzyskała swoje ziemie, które od wieków były jej częścią, wraz z mieszkańcami. Grenlandia jest zupełnie inna. Nigdy nie była bezpośrednio związana ze Stanami Zjednoczonymi, chociaż wielokrotnie próbowano ją odkupić” – zauważył Miedwiediew.Mówiąc o referendach zbrodniarz miał na myśli nieuznawane przez społeczność międzynarodową pseudoreferendum na Krymie z 2014 roku przeprowadzone w atmosferze terroru i sfałszowane po aneksji ukraińskiego półwyspu. We wrześniu 2022 roku, już po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji „referenda” odbyły się w nieuznawanych tak zwanych Donieckiej i Ługańskiej Republice Ludowej, po których lokalni watażkowie, namaszczeni przez Kreml, poprosili o włączenie do Federacji Rosyjskiej.Można wyciągnąć wniosek, że dalsze zajmowanie terytorium niepodległej Ukrainy w ramach niesprowokowanej agresji, Miedwiediew również uznaje za „odzyskiwanie swoich ziem”. Jest to oczywiste kłamstwo. Napaść na Ukrainę jest pogwałceniem prawa międzynarodowego i jest niezgodna z zasadami Karty Narodów Zjednoczonych.Miedwiediew: Trump chce się zapisać w historiiDalej były rosyjski prezydent przekonywał, że Donald Trump chce na zawsze zapisać się w historii poprzez aneksję Grenlandii. „Wszyscy rozumieją: on (Trump) musi pomalować wyspę na mapach świata w gwiazdy i pasy (opublikował już mapę, na której są Kanada i Wenezuela) i stanąć u boku Ojców Założycieli. Chce na zawsze zapisać się w historii. A jednocześnie stać się kimś w rodzaju prezydenta Rosji” – napisał były prezydent, słynący z osobliwych tez stawianych najpewniej pod wpływem alkoholu. Niezależne media ujawniły kilka lat temu, że jest on alkoholikiem, któremu zdarza się pracować po pijaku.Twierdził też, że sprawa nie jest jedynie kwestią oczywistego pragnienia prezydenta USA, „choć wszyscy z entuzjazmem opowiadają, jak podekscytowany olbrzym (Miedwiediew użył zwrotu 'Gargantua' – przyp. red.) Trump połknie ogromny kawałek ziemi, a następnie wypluje lepką ślinę w pomarszczoną twarz starej, nikczemnej Europy, czyniąc jednocześnie USA drugą co do wielkości potęgą na świecie”.„Przede wszystkim pytanie brzmi, jaką cenę jest gotów zapłacić obecny gospodarz Białego Domu, aby osiągnąć ten cel. Likwidacja NATO nie jest jak porwanie zagranicznego przywódcy zdradzonego przez sojuszników w osłabionym kraju (nawiązał do Wenezueli – przyp. red.). I wreszcie, czy Trumpowi będzie wolno to zrobić…” – pytał retorycznie Miedwiediew. Ocenił, że prezydent USA spieszy się, „bo jego czas się kończy”. „Czas zapisać jego imię złotymi literami na tablicach historii” – dowodził Miedwiediew.Sołowjow: Możemy pomóc Trumpowi wyzwolić GrenlandięWcześniej Władimir Sołowjow, jeden z najważniejszych propagandystów zbrodniczego reżimu Władimira Putina, przekonywał, że Rosja jest „gotowa pomóc Trumpowi wyzwolić Grenlandię spod obcego wpływu”. Atakował też Europejczyków, nazywając ich „idiotami” podległymi Amerykanom.USA i Danię od 1951 roku łączy umowa o obronie Grenlandii, która daje Stanom Zjednoczonym szerokie prawa ustanawiania baz wojskowych na wyspie. Według duńskiego rządu w szczytowym okresie zimnej wojny USA posiadały tam 17 obiektów wojskowych i 10 tys. żołnierzy, lecz obecnie amerykańska obecność ogranicza się do jednej bazy Sił Kosmicznych Pituffik (dawniej Thule) i około 200 żołnierzy. Kopenhaga od dawna wyrażała otwartość na zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej.Od początku drugiej kadencji w Białym Domu Donald Trump podnosi konieczność zajęcia Grenlandii – największej wyspą świata – nie wykluczając przy tym użycia siły militarnej wobec sojusznika z NATO. Argumentuje, że posiadanie tego terytorium przez USA jest kluczowe dla bezpieczeństwa narodowego z uwagi na surowce, między innymi metale ziem rzadkich. Ostrzegł, że w przeciwnym razie wyspę mogą przejąć Rosja lub Chiny. Zagroził też dodatkowymi 10-procentowymi cłami ośmiu krajom europejskim, które wsparły Grenlandię. Czytaj także: Rosyjski propagandysta wzywa do agresji. Grozi Armenii