Cztery osoby na pokładzie. Śmigłowiec Bell rozbił się o drzewa w pobliżu Timber Lakes w hrabstwie Wasatch w amerykańskim stanie Utah. Cudem nikt nie zginął. Do wypadku doszło w niedzielę około godziny 15.10. Katastrofę nagrali świadkowie, którzy natychmiast ruszyli na pomoc. Na filmie widać, jak pilot nie może opanować śmigłowca, następnie maszyna spada między drzewa.Helikopterem podróżowały cztery osoby, tylko jedna odniosła poważniejsze obrażenia. Z ranami głowy została zabrana do lokalnego szpitala. Pozostałym osobom udzielono pomocy na miejscu – przekazało biuro szeryfa hrabstwa Wasatch.Gwiazda telewizji o wypadkuNagranie udostępnił w mediach społecznościowych David Sparks, gwiazda programu „Diesel Brothers”, w którym modyfikowane są pick-upy. „To mój przyjaciel Derek i jestem niezmiernie wdzięczny, że on i trzy inne osoby na pokładzie przeżyły ten naprawdę przerażający wypadek” – napisał Sparks.Sparks ocenił, że doszło do sytuacji, gdy wirnik ogonowy nie był stanie wytworzyć dość ciągu, aby zrównoważyć moment obrotowy wirnika głównego, wobec czego helikopter wpadł w niekontrolowaną autorotację. „Powiem tylko tyle: Derek popisał się absolutnie najlepszą możliwą reakcję w najgorszym przypadku, niemal bez czasu na reakcję. Chociaż może to brzmieć niepoważnie, drzewa prawdopodobnie uratowały tych ludzi, spowalniając upadek i pochłaniając energię. To może być główny powód, dla którego wszyscy przeżyli” – przekonywał.Przyczyny wypadku wyjaśniają śledczy z Krajowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB).Czytaj także: Niecodzienna katastrofa Black Hawka. Helikopter wojskowy zerwał się z liny