Katarzyna Kotula w „Gościu poranka”. – To ustawa o godności, o miłości i o szczęściu, ale przede wszystkim o bezpieczeństwie, także finansowym – powiedziała w „Gościu poranka” w TVP Info Katarzyna Kotula (Nowa Lewica), sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, komentując projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu został przyjęty przez rząd i skierowany do Sejmu. Posłowie mają się nim zająć podczas posiedzeń zaplanowanych na luty 2026 r.Projekt przewiduje między innymi możliwość wspólnego rozliczania podatku PIT, zwolnienie z podatku od spadków i darowizn, prawo do dziedziczenia oraz dostęp do informacji medycznej partnera dla osób żyjących w związkach nieformalnych.W programie „Gość poranka” prowadząca Karolina Opolska zapytała Katarzynę Kotulę o szczegóły ustawy.– Ustawa jest w Sejmie. Ruszamy z pierwszym czytaniem na lutowym posiedzeniu. To oznacza, że formalnie rozpoczyna się proces legislacyjny, w którym będziemy przeprowadzać projekt przez Sejm i Senat. Dlaczego to jest ważne? Ponieważ Rada Ministrów przyjęła ten projekt w grudniu. To wyraźny sygnał wysyłany przez koalicję 15 października, że nawet formacje najbardziej od siebie oddalone w rządzie, czyli Lewica i Polskie Stronnictwo Ludowe, potrafią usiąść razem do stołu – powiedziała Kotula.„To ustawa o godności i szczęściu”– Chciałabym bardzo podziękować posłance PSL Urszuli Pasławskiej, która przez wiele tygodni pracowała ze mną nad tą ustawą. To nowa wersja projektu – taka, która mogła uzyskać większość w rządzie, a teraz ma nam zagwarantować większość także w Sejmie i w Senacie. Oznacza to, że z dużym prawdopodobieństwem ustawa trafi na biurko pana prezydenta. Tymczasem z Pałacu Prezydenckiego słyszę bardzo różne sygnały. Jednego dnia ministrowie prezydenccy mówią, że przeszkadza im słowo „związek” w nazwie, innego – że „wspólność majątkowa”, a jeszcze innego, że chodzi o kwestie dzieci. Tymczasem dzieci w tej ustawie nie ma – nie ma przysposobienia, adopcji ani nawet tak zwanej pieczy bieżącej, która była w poprzednim projekcie – zaznaczyła.– To ustawa o godności, o miłości i o szczęściu, ale przede wszystkim o bezpieczeństwie – także finansowym. Wyobrażam sobie sytuację, w której pani Ania i pani Agnieszka żyją razem od 20 lat. Jedna z nich bierze kredyt, kupuje dom, wspólnie w nim mieszkają. A potem może zdarzyć się wszystko: wypadek, choroba, zdarzenie losowe, a nawet śmierć jednej z tych osób. Wówczas druga musi zapłacić wysoki podatek od spadków i darowizn. Jednym z rozwiązań, które wprowadza ta ustawa, jest właśnie zabezpieczenie takich sytuacji – dodała Kotula.Apel do prezydenta– W ustawie jest wiele kwestii, których dziś nie da się załatwić u notariusza. Obecnie pary jednopłciowe i różnopłciowe nie mogą zabezpieczyć na przykład wspólności majątkowej, dzięki której mogłyby wspólnie rozliczać się po pełnym roku podatkowym – powiedziała.Prowadząca program przypomniała, że to argument często podnoszony przez prezydenta i jego otoczenie, którzy wskazują, że proponowane rozwiązania zbyt mocno przypominają związek małżeński.– Chciałabym zaapelować do pana prezydenta. Osoby LGBT płacą w tym kraju podatki, służą w wojsku i są pełnoprawnymi obywatelami. Konstytucja zawiera artykuł 18, ale także artykuły 32 i 33. Czytajmy je łącznie: artykuł 18 mówi o ochronie rodziny, a pozostałe o zakazie dyskryminacji. Jeśli chcemy chronić polskie rodziny, to dlaczego jedne uznajemy i widzimy, a innych – jak panią Anię i panią Agnieszkę – już nie? Takie pary również wychowują dzieci. Pani Ania być może jest po rozwodzie i zabrała dzieci ze swojego pierwszego małżeństwa. Czasem tak się dzieje. Ja nie zaglądam nikomu do łóżka, do życia, jeśli dwie osoby są ze sobą szczęśliwe – podkreśliła Kotula.„Skupiam się na planie A”– Czego obecnie nie da się jeszcze załatwić u notariusza? Ubezpieczenia zdrowotnego, renty rodzinnej, wspólnego rozliczenia podatkowego czy zwolnienia z podatku od spadków i darowizn. To są podstawowe, minimalne kwestie, których dziś nie da się zabezpieczyć – dodała.Kotula została również zapytana, co stanie się w przypadku prezydenckiego weta i czy oznaczałoby to brak jakichkolwiek rozwiązań dotyczących związków niebędących małżeństwami do końca kadencji Sejmu.– Skupiam się na planie A, czyli na doprowadzeniu tej ustawy na biurko prezydenta. Skupiam się też na rozmowie z panem prezydentem i spotkaniach z nim. Rodzina pana prezydenta jest rodziną patchworkową. Najstarszy syn pary prezydenckiej nie jest biologicznym synem pana prezydenta, jednak pan prezydent – mając do tego prawo – zdecydował się przysposobić swojego syna. Dziś jest to pełnoprawna rodzina, którą państwo uznaje i którą państwo formalnie nazywa rodziną w polskim prawie – podsumowała.Czytaj też: „Wujek Wiesiek był gejem”. Ewa Szykulska o rodzinnej historii