Sama zapowiedź Trumpa spowodowała straty. We Francji oburzenie i zaniepokojenie po groźbach nałożenia wysokich ceł na francuskie wina przez Stany Zjednoczone. Donald Trump chce tym sposobem zmusić Paryż do zmiany stanowiska w sprawie Grenlandii oraz do przystąpienia do „Rady Pokoju”. Francja liczy teraz na stanowczą reakcję Unii Europejskiej. Groźba amerykańskich ceł wywoła natychmiastową reakcją na paryskiej giełdzie. 20 stycznia główny francuski indeks CAC40 zanotował w połowie dnia największy spadek od ponad dwóch miesięcy, choć ostatecznie zakończył sesję ze stratą na poziomie 0,6 procent.Zaniepokojenie wyrażają też producenci wina, którzy po raz kolejny stają się ofiarą amerykańskiego szantażu. Dla Francji, która kieruje do USA około jednej czwartej swojego eksportu wina, 200-procentowe cła oznaczałyby miliardowe straty i pogłębienie trwającego od lat kryzysu całej branży.Pytania o amerykańskie groźby padły także we francuskim parlamencie. – Mówimy: nie groźbom wykorzystywanym jako szantaż w celu wymuszenia nieuzasadnionych ustępstw – zapewniał szef francuskiej dyplomacji Jean-Noël Barrot.Pałac Elizejski apeluje o spokój. – Nie dajmy się zastraszyć. Musimy bronić naszych zasad i interesów, ale bez agresji – podkreślał podczas forum w Davos Emmanuel Macron.Nad Sekwaną pojawiają się jednak obawy, że – podobnie jak w ubiegłym roku – Unia Europejska może podzielić się w sprawie ewentualnego odwetu.CZYTAJ TAKŻE: Macron odrzucił zaproszenie Trumpa. „Bardzo poważne obawy”