Zostali też zatrzymani. Oboje kierujący, kobieta i mężczyzna, którzy brali udział w poniedziałkowym wypadku przy Placu Szembeka, staną przed sądem. W wyniku zdarzenia zginął 5-letni chłopiec, a trzy osoby zostały ranne. Prokuratura w rozmowie z reporterem TVP 3 Warszawa potwierdziła te informacje.– Prokuratura zdecydowała o postawieniu obojgu kierowcom zarzutów z artykułu 177 paragraf 1. i 2. kodeksu karnego – mówi prokuratorka Karolina Staros z Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga. Mowa o naruszeniu zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym i nieumyślne spowodowanie wypadku, w którym inne osoby odniosły obrażenia ciała. Dodatkowo, jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.– Oboje kierujący zachowali się na drodze w taki sposób, że ponoszą odpowiedzialność, współodpowiedzialność za to zdarzenie – podkreśla prokurator.Zarówno kierująca pojazdem marki Ford, jak i kierujący Toyotą zostali zatrzymani na 48 godzin. Po tym czasie prokuratura może zdecydować o przekazaniu ich sprawy do dyspozycji sądu.– Od momentu przekazania oskarżonych, sąd ma swoje 24 godziny na podjęcie decyzji, czy zastosować wobec nich tymczasowe – dodaje prok. Karolina Staros.Wypadek w Warszawie. Nie żyje dzieckoPolicja poinformowała, że informację o zdarzeniu drogowym z udziałem dwóch pojazdów na skrzyżowaniu ulic Zamienieckiej i Grochowskiej otrzymała w poniedziałek kilkanaście minut po godzinie 15.00. Ze wstępnych informacji wynika, że kierująca Fordem 28-latka, wykonując manewr skrętu w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającej ulicą Grochowską Toyocie.Doszło do zderzenia obu pojazdów. Toyota została wytrącona ze swojego pasa ruchu i uderzyła w grupę osób czekających przed przejściem dla pieszych. Policja poinformowała, że poszkodowane zostały cztery osoby, w tym sześcioletnie dziecko. Mimo zaangażowania ratowników i lekarzy życia chłopca nie udało się uratować. W szpitalu pomocy udzielono trzem kobietom. Zarówno kierująca Fordem kobieta, jak i prowadzący Toyotę 48-letni mężczyzna zostali przebadani na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Byli trzeźwi.Tragiczny wypadek w Warszawie. Kierowcy zostali zatrzymaniPod nadzorem prokuratora na miejscu zdarzenia prowadzone są oględziny z udziałem biegłego z zakresu ruchu drogowego. Policja przekazała ponadto, że decyzją prokuratora kierowcy obu pojazdów zostali zatrzymani. Po godzinie 17.00 rzecznik Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza Mariusz Mazurek poinformował PAP, że zmarł pięcioletni chłopiec. Według słów lekarzy, został przywieziony w stanie śmierci dokonanej.– Lekarze przez 30 minut prowadzili jeszcze reanimację. Niestety nie udała się – dodał.Wcześniej asp. Bogdan Smoter z miejskiej straży pożarnej przekazał, że na miejscu pracowało pięć zastępów straży pożarnej, dwie grupy operacyjne – miejska i wojewódzka. Lądował też śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.Zobacz również: Brutalne porwanie 19-latka. Chcieli zmusić go do spłaty długu