Amerykański LNG wypełnia lukę. Bruksela zrywa z rosyjskim gazem, lecz rosnące uzależnienie od amerykańskiego LNG budzi coraz większe wątpliwości analityków IEEFA. Ostrzegają, że Europa może powtórzyć błędy sprzed 2022 roku. Nadmierna koncentracja dostaw może zagrozić bezpieczeństwu energetycznemu i podważyć cele planu REPowerEU. Unia Europejska, odcinając się stopniowo od rosyjskiego gazu, coraz silniej opiera swoje bezpieczeństwo energetyczne na imporcie skroplonego gazu ziemnego (LNG) ze Stanów Zjednoczonych. Taka koncentracja dostaw stoi jednak w sprzeczności z założeniami planu REPowerEU, którego fundamentem miała być dywersyfikacja źródeł energii i ograniczanie kosztów dla odbiorców.Od 2022 roku UE systematycznie ogranicza import gazu z Rosji. W latach 2021-2025 dostawy – zarówno rurociągowe, jak i LNG – spadły łącznie o 75 proc. Mimo tego Rosja wciąż pozostaje jednym z istotnych dostawców surowca do Wspólnoty. Bruksela zapowiedziała jednak formalnie wiążący, stopniowy zakaz importu rosyjskiego gazu: LNG od końca 2026 roku, a gazu przesyłanego rurociągami od jesieni 2027 roku.Czytaj także: Dopłaty do mokradeł i zmiany w TUZ. Co zmieni się dla rolników?Amerykański LNG wypełnia lukęLukę po rosyjskich dostawach w coraz większym stopniu wypełniają Stany Zjednoczone. Import amerykańskiego LNG do UE wzrósł niemal czterokrotnie, a w ubiegłym roku USA odpowiadały już za 57 proc. całkowitego unijnego importu LNG.Z analizy Instytutu Ekonomii Energetyki i Analiz Finansowych (IEEFA) wynika, że nowe długoterminowe kontrakty mogą jeszcze pogłębić tę zależność. Do 2030 roku nawet 75-80 proc. LNG importowanego do UE może pochodzić właśnie ze Stanów Zjednoczonych.Problem nie tylko jednego dostawcyJak podkreśla Ana Maria Jaller-Makarewicz, główna analityczka ds. energii w europejskim zespole IEEFA, problem wykracza poza sam kraj pochodzenia paliwa. – Analiza pokazuje ryzyka, przed którymi stoi Europa, importując paliwa kopalne niezależnie od źródła, oraz konsekwencje braku dalszych postępów w redukcji popytu na gaz – wskazuje ekspertka.Jej zdaniem UE może wzmocnić swoją autonomię energetyczną poprzez inwestycje w elektryfikację, poprawę efektywności energetycznej oraz rozwój odnawialnych źródeł energii, jednocześnie konsekwentnie ograniczając zużycie gazu.Czytaj także: Rosja musi sięgać po stare samoloty. Wiele od dawna nie lataPolska: całkowite zerwanie z rosyjskim gazemPolska jest jedynym państwem UE, które całkowicie wyeliminowało import gazu z Rosji już w 2022 roku, stając się jednym z przykładów realizacji założeń REPowerEU. Jeszcze w 2021 roku rosyjski gaz stanowił 58 proc. importu tego surowca do Polski. Sytuacja zmieniła się po rosyjskiej inwazji na Ukrainę – w kwietniu 2022 roku, po odmowie płatności w rublach, dostawy zostały wstrzymane.Kluczowym elementem polskiej strategii dywersyfikacyjnej stał się terminal LNG w Świnoujściu. W 2025 roku przyjął on rekordową liczbę dostaw LNG z USA, pokrywając około 40 proc. krajowego zapotrzebowania na gaz. Polska negocjuje kolejne długoterminowe kontrakty, również z myślą o dostawach dla Ukrainy i Słowacji. Na 2028 rok zaplanowano uruchomienie drugiego terminala LNG w Gdańsku, który ma podwoić krajowe moce regazyfikacyjne.Umowy handlowe i kosztowna koncentracjaW lipcu 2025 roku UE i USA ogłosiły umowę handlową, zgodnie z którą Wspólnota zobowiązała się do zakupu amerykańskiej energii o wartości 750 mld dolarów do 2028 roku. Według analityków IEEFA porozumienie to w praktyce wiąże europejskie dostawy energii z jednym sprzedawcą i może zwiększać ryzyko dla bezpieczeństwa energetycznego.Instytut zwraca uwagę, że alternatywne wykorzystanie tych środków mogłoby przynieść zupełnie inne efekty. Przeznaczenie 750 mld dolarów na odnawialne źródła energii pozwoliłoby na instalację około 546 GW mocy wiatrowej i słonecznej, wzmacniając bezpieczeństwo energetyczne i potencjalnie obniżając ceny energii elektrycznej.Czytaj także: Głosowanie ws. umowy UE- Mercosur w PE. Jakie mogą być jego skutki?Groźba nowej zależnościIEEFA wskazuje, że zależność UE od amerykańskiego LNG może jeszcze się pogłębić w wyniku kontraktów zawartych podczas konferencji Gastech w Mediolanie oraz spotkania Partnerstwa na rzecz Transatlantyckiej Współpracy Energetycznej (P-TEC) w Atenach w 2025 roku.W scenariuszu, w którym wszystkie te umowy zostaną zrealizowane, a wysiłki na rzecz redukcji popytu na gaz okażą się niewystarczające, import LNG z USA mógłby w 2030 roku wzrosnąć do około 115 mld m³ rocznie. Oznaczałoby to, że 75–80 proc. unijnego LNG pochodziłoby z jednego kraju.– UE ryzykuje nadmierne uzależnienie od jednego dostawcy, podobnie jak przed 2022 rokiem w przypadku rosyjskiego gazu – ostrzega Jaller-Makarewicz.REPowerEU pod presją decyzji rynkowychPlan REPowerEU, uruchomiony w maju 2022 roku, zakładał zakończenie zależności UE od rosyjskich paliw kopalnych do 2027 roku poprzez oszczędność energii, dywersyfikację dostaw i przyspieszenie rozwoju OZE. Dotychczasowe działania pozwoliły ograniczyć zużycie gazu w UE o ponad 20 proc. w latach 2021-2024.Jednocześnie jednak rosnące uzależnienie od amerykańskiego LNG – najdroższego surowca dla europejskich odbiorców – może podważać te cele.– Im więcej paliw kopalnych UE importuje, tym silniej globalne konflikty wpływają na jej wewnętrzny rynek energii – podsumowuje ekspertka IEEFA.Czytaj także: Cła nie tylko na elektryki? Chińskie hybrydy pod lupą Brukseli