„Nowe narzędzie do głosowania”. – Wybrane będzie nowe narzędzie do głosowania, które użyte zostanie w powtórzonej drugiej turze wyborów w Polsce 2050. Decyzję w tej sprawie ma podjąć zespół prawników i ekspertów od cyfryzacji – poinformowała Paulina Hennig-Kloska, jedna z dwóch kandydatek na szefową partii. Druga tura wyborów w Polsce 2050 odbyła się 12 stycznia, jednak została unieważniona – jak wówczas poinformowano – z powodu problemów technicznych. W poniedziałek wieczorem Rada Krajowa partii zadecydowała, że druga tura zostanie powtórzona i odbędzie się do 31 stycznia.– Daliśmy sobie trochę dłuższy czas, by wybrać nowe narzędzie do przeprowadzenia wyborów, przetestować je w sposób bezpieczny, dać możliwość oddania głosów. Odpowiedni zespół podejmie w tej sprawie decyzję, złożony zarówno z prawników, jak i osób od cyfryzacji – powiedziała we wtorek dziennikarzom Hennig-Kloska.Rada Krajowa miała podjąć decyzję, czy powtórzyć drugą turę – w której kandydują Henning-Kloska (minister energii i klimatu, obecnie wiceprzewodnicząca partii) oraz Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz – minister funduszy i polityki regionalnej oraz pierwsza wiceprzewodnicząca Polski 2050 – czy też rozpisać wybory od nowa. Drugi wariant oznaczałby, że mogliby wystartować też nowi kandydaci, m.in. obecny lider partii Szymon Hołownia, który w ubiegłym tygodniu nie wykluczył startu, o ile proces wyborczy zostanie przeprowadzony od nowa.„Tego oczekiwali nasi członkowie”Hennig-Kloska zaznaczyła, że w ubiegłym roku sama namawiała Hołownię do startu w wyborach szefa partii, ale w obecnej sytuacji statut Polski 2050 nie przewiduje takiej możliwości, jak przeprowadzenie wyborów od początku. – My dzisiaj musimy przejść ten proces wyborczy do końca w literze prawa i tego oczekiwali też nasi członkowie – zaznaczyła.Pytana o dalsze losy Hołowni powiedziała, że rozważana jest zmiana statutu, aby nadać mu funkcję honorowego przewodniczącego-założyciela. Zaprzeczyła, jakoby było to odsyłanie go na polityczną emeryturę.– Będzie ważnym głosem, pewnie nieraz krytycznym wobec nowej przewodniczącej, niezależnie czy to będę ja, czy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Ale znając pana marszałka, wiem, że to będzie konstruktywna krytyka, która będzie od nas wymagała jeszcze cięższej pracy, bardziej wytężonej – powiedziała Hennig-Kloska.Zapytana o protesty z pierwszej tury wyborów, która odbyła się 10 stycznia, Hennig-Kloska podkreśliła, że takich ostatecznie uwzględnionych było osiem, „z czego kilka zostało już wycofanych” – nie miały więc wpływu na ostateczny wynik. Wybory w Polsce 2050O przywództwo w partii po Szymonie Hołowni pierwotnie ubiegało się pięcioro kandydatów. Oprócz Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i Pauliny Hennig-Kloski byli to posłowie Ryszard Petru, Joanna Mucha oraz Rafał Kasprzyk. Do drugiej tury przeszły Pełczyńska-Nałęcz, która uzyskała 277 głosów, oraz Hennig-Kloska – 131. Joanna Mucha otrzymała 119 głosów, Ryszard Petru – 95, a Rafał Kasprzyk – 34. Druga tura odbyła się 12 stycznia. Głosowanie, w którym ponad 800 uprawnionych działaczy Polski 2050 miało wybrać szefową ugrupowania, przeprowadzono online. Miało ono zakończyć się o godz. 22 i po tej godzinie planowane było ogłoszenie wyników. Ok. godz. 23.30 wciąż jednak ich nie ujawniono. W mediach pojawiały się informacje o nieprawidłowościach podczas głosowania. W nocy z poniedziałku na wtorek biuro prasowe Polski 2050 poinformowało, że z powodu problemów technicznych głosowanie zostało unieważnione, a termin przeprowadzenia drugiej tury wyznaczy niezwłocznie Rada Krajowa.„Doszło do zakłócenia wyborów”Dzień później zarząd partii uznał, że doszło do „zakłócenia wewnętrznych partyjnych wyborów”, i zdecydował o zgłoszeniu sprawy do Prokuratury Krajowej. Tego samego dnia ugrupowanie opublikowało oświadczenie, w którym zapewniło, że zwróci się do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w sprawie unieważnionej drugiej tury wyborów na szefa ugrupowania.„System działał prawidłowo”Ze stanowiska Interankiety – czyli internetowego serwisu, który był odpowiedzialny za przeprowadzenie głosowania – wynika, że nie doszło do „żadnego ataku ani wpływu osób trzecich”, a system działał prawidłowo. Dodano, że w trakcie głosowania do wyników doliczane były wyłącznie głosy ważne – pochodzące z autoryzowanych zaproszeń e-mail – oraz że Interankieta nie odnotowała dodania żadnych głosów nadmiarowych ani nieautoryzowanych. Przekazano też, że konto, w ramach którego realizowano głosowanie, zostało zablokowane automatycznie ze względów bezpieczeństwa – tj. z powodu bardzo dużej liczby żądań dostępu do formularza w krótkim czasie. W ocenie serwisu mogło to wynikać z „udostępnienia linku do głosowania w mediach społecznościowych, co spowodowało gwałtowny wzrost ruchu”. Zaznaczono także, że Polska 2050 korzysta ze „standardowego planu zakupionego samodzielnie”, a system Interankiety w tym trybie posiada „wiele mechanizmów zabezpieczających, które w przypadku nadużyć lub podejrzanych aktywności blokują wskazane konto".Czytaj też: Hołownia przejmie stanowisko Petru. „Nie traktuję tego jako kary”