Relacja korespondenta TVP. Na ulicach Minneapolis wciąż trwają masowe protesty przeciwników ICE. Ludzie boją się nalotów agentów tak bardzo, że rozdają między sobą gwizdki, które mają przed nimi ostrzec sąsiadów – najczęściej imigrantów. Sytuację opisał korespondent TVP w Stanach Zjednoczonych Marcin Antosiewicz. Napięcia w Minneapolis nasiliły się po śmierci 37-letniej kobiety, zastrzelonej przez agenta ICE (urzędu ds. imigracji i egzekwowania ceł). W weekend doszło do kolejnych protestów przeciwko działaniom służb federalnych. Kilkuset demonstrantów zgromadziło się w pobliżu ratusza, skandując hasła wzywające agentów federalnych do opuszczenia miasta.Pomagają gwizdki– Spotkaliśmy wielu ludzi rozdających gwizdki. Te osoby je wręczają, a mieszkańcy chętnie je biorą, żeby ostrzegać swoich imigranckich sąsiadów przed nalotami ICE. Jeżeli gdzieś ICE przychodzi, do miejsc pracy czy nawet szkół, to wtedy ludzie zaczynają gwizdać, by uchronić ich przed aresztowaniem – mówi korespondent TVP w USA Marcin Antosiewicz.Gubernator Minnesoty, Tim Walz, w wystąpieniu telewizyjnym odniósł się do panującego w stanie chaosu. Podkreślił, że działania federalne „dawno przestały być kwestią egzekwowania prawa imigracyjnego”, stając się zamiast tego „kampanią zorganizowanej brutalności”.– Mieszkańcy opowiadają, że wsparcie swoich imigranckich sąsiadów daje im nadzieję na lepsze jutro i lepszą Amerykę. Niektórzy porównują sytuację do okupacji niemieckiej i to, co się działo w latach 30. i 40. z Żydami – opowiada Antosiewicz. Ministerstwo Bezpieczeństwa Krajowego poinformowało o ponad 2 tys. aresztowań dokonanych od początku grudnia i zapowiedziało, że nie zamierza wycofywać jednostek. Z kolei Donald Trump zagroził użyciem ustawy o powstaniach zbrojnych, co umożliwia tłumienie zamieszek z wykorzystaniem Gwardii Narodowej lub wojska.Zobacz także: Trump chce Grenlandii. „To jego widzimisię, a cieszy się Putin”