Nie miał kasku. Razem z kolegami chciał być jak Kamil Stoch. 13-latek tak niefortunnie przewrócił się na prowizorycznej skoczni, że stracił przytomność. Trafił do szpitala. Do wypadku doszło w niedzielę po godzinie 16 w Iskrzyni w powiecie krośnieńskim na Podkarpaciu. Rannemu pomogli koledzy, którzy udzielili pierwszej pomocy i wezwali pogotowie.„Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że 13-letni chłopak zjeżdżając z takiego lokalnego wzniesienia, najechał na prowizoryczną skocznię, upadł na twarde ubite ze śniegu podłoże i ranił się w głowę” – przekazał kom. Piotr Wojtunik, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie.Skoczek trafił do szpitala w KrośnieNa miejsce przyjechali ratownicy medyczni. „Po przyjeździe pogotowia ratunkowego okazało się, że chłopiec jest nieprzytomny, z podejrzeniem urazu głowy i kończyn górnych, został przetransportowany do krośnieńskiego szpitala, na ile wiemy trafił dalej na diagnostykę do Rzeszowa. Chłopcy, którzy byli razem z nim, zabezpieczyli poszkodowanego, ułożyli go w pozycji bezpiecznej, wezwali dorosłych, wezwali karetkę” – relacjonował Dariusz Sałata, ratownik medyczny z Samodzielnego Publicznego Pogotowia Ratunkowego w Krośnie.„Poszkodowany nie miał kasku, to o tyle niebezpieczna sytuacja, że kask nie daje 100 proc. pewności, że nie dojdzie do zagrożenia zdrowia i życia podczas upadku, ale wielokrotnie zmniejsza szanse, że dojdzie do takich obrażeń” – zwrócił uwagę ratownik.Czytaj także: Wypadek na stoku. Narciarz z ciężkim urazem głowy trafił do szpitala