Cła USA przelały czarę goryczy? Według dziennikarzy „Politico” przywódcy wielu czołowych europejskich państw mają już dość fanaberii Donalda Trumpa. Jego wojowanie z Unią Europejską, groźby zajęcia Grenlandii oraz straszenie cłami sprawiło, że coraz głośniej rozważany jest sojusz bez USA w roli głównej. W dalszej perspektywie za to w mile widziana w europejskim gronie ma być Ukraina ze swym potencjałem militarnym. Rozmówcy serwisu „Politico” nieoficjalnie przyznają, że kroplą, która miała przelać czarę goryczy, były groźby Donalda Trumpa dotyczące wprowadzenia dodatkowych ceł na kraje, które będą przeciwstawiać się przejęciu Grenlandii przez Stany Zjednoczone.Trump poszedł o jeden krok za daleko?– Myślę, że postrzega się to jako jeden krok za daleko – powiedział o ruchach USA w kontekście Grenlandii jeden z europejskich dyplomatów, cytowany przez „Politico”.Anonimowy rozmówca przyznał, że początkowo stanowisko europejskie było zbyt „miękkie” i nie przyniosła żadnych pozytywnych efektów. – Europa była krytykowana za słabość wobec Trumpa. Jest w tym trochę prawdy, ale są pewne granice – przyznał jeden z europejskich dyplomatów.Europejscy przywódcy mają też dochodzić powoli do wniosków, że Ameryka Trumpa nie jest już wiarygodnym partnerem handlowym, a tym bardziej wiarygodnym sojusznikiem w dziedzinie bezpieczeństwa, a zaistniałe zmiany „pod wieloma względami są trwałe”. Zobacz także: Trump nakłada cła na osiem krajów. Za sprzeciwianie się zajęciu Grenlandii– Czekanie nie jest rozwiązaniem. Trzeba podjąć uporządkowany i skoordynowany krok w kierunku nowej rzeczywistości – powiedział „Politico” jeden z europejskich dyplomatów.Europejscy przywódcy na czacie grupowym o decyzjach USA„Obok rozmów o odwetowych represjach wobec handlu z USA, dyplomaci i urzędnicy państwowi w stolicach państw zastanawiają się również nad potencjalnymi skutkami długotrwałego rozstania z Waszyngtonem. Dla większości perspektywa ta jest bolesna – koniec 80 lat pokojowej współpracy, wzajemnego wsparcia i zyskownego handlu oraz zadanie ostatecznego ciosu NATO w jego obecnej formie. Wiele rządów chce ratować, co się da, podczas gdy włoska liderka o skrajnie prawicowych poglądach, Giorgia Meloni, próbuje odbudować relacje” – można przeczytać w „Politico”.Szalone i czasami zupełnie niezrozumiałe działania Donalda Trumpa miały pozytywnie wpłynąć na zacieśnienie współpracy europejskich przywódców. Za każdym razem, kiedy prezydent USA wykonuje takie ruchy, czołowi politycy w Europie mają wymieniać między sobą bezpośrednio opinie, wypracowując wspólne stanowisko. Często taka komunikacja ma postać czatu grupowego, co wcześniej było ewenementem.„Kiedy sprawy zaczynają się szybko rozwijać, trudno jest to skoordynować, a ten czat grupowy jest naprawdę skuteczny” – powiedziała „Politico” osoba zaznajomiona z realiami tej współpracy. Zobacz także: Prorosyjscy przywódcy krajów UE na celowniku TrumpaTo nieformalne stowarzyszenie znane jest jako Grupa Waszyngtońska, od nazwiska europejskich przywódców, którzy w sierpniu ubiegłego roku odwiedzili Biały Dom wraz z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.Ukraina, ze swym potencjałem, mile widziana w Europie Jednym z etapów wypracowywania bliskich związków europejskich polityków jest „koalicja chętnych” – zrzeszająca państwa skłonne włączyć się aktywnie w proces pokojowy, także po zawarciu rozejmu w Ukrainie. Teraz grupa ta ma patrzeć szerzej w przyszłość, tym bardziej że szanse na udzielenie gwarancji bezpieczeństwa Ukrainie przez USA wydają się iluzoryczne. Jednym z elementów „przyszłościowego” budowania systemu bezpieczeństwa w Europie miałaby też być sama Ukraina, ze swym doświadczeniem i potencjałem militarnym. „Gdyby uwzględnić siłę militarną Ukrainy, dołączając do niej także Francję, Niemcy, Polskę i Wielką Brytanię, potencjalna siła zbrojna koalicji chętnych byłaby ogromna i obejmowałaby zarówno państwa posiadające broń jądrową, jak i nieposiadające jej” – można przeczytać w „Politico”.W niedzielę (18 stycznia) szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała, że Europejczycy będą „niezłomni” w swoim zobowiązaniu do ochrony Grenlandii. Zobacz także: Trump chce Grenlandii. „To jego widzimisię, a cieszy się Putin”– Stawimy czoła tym wyzwaniom w imię naszej europejskiej solidarności, z wytrwałością i determinacją – stwierdziła niemiecka polityk.