Szkolne dzienniki zhakowane. Ministra edukacji Barbara Nowacka przyznała, że ostatnio doszło do włamań do dzienników elektronicznych w kilku szkołach. Potwierdziła o też spółka Librus, jeden z prywatnych dostawców dziennika. Ministerstwo planuje zmiany i wprowadzenie państwowego e-dziennika. Ma to nastąpić od nowego roku szkolnego. W niedzielę (18 stycznia) doszło do włamania do dziennika elektronicznego w Zespole Szkół Ekonomiczno-Gastronomicznych im. Stanisława Staszica w podwarszawskim Otwocku.Państwowy dzienniki elektroniczny Barbara Nowacka pytana o sprawę na konferencji prasowej w Leżajsku na Podkarpaciu powiedziała, że otrzymała informacje o trzech przypadkach włamania do e-dzienników. Zaznaczyła, że ministerstwo nie odpowiada za tworzenie dzienników elektronicznych i przechowywanie baz danych. – To jest działalność stricte komercyjna. Nie znamy przyczyn włamania, więc nie chciałabym zbyt dużo mówić o tym, dlaczego tak się stało, co się wydarzyło, bo po prostu tego nie wiemy – powiedziała szefowa MEN.Nowacka zaznaczyła, że resorty edukacji i cyfryzacji prowadzą prace nad stworzeniem centralnego, państwowego dziennika elektronicznego. System logowania do niego oparty ma być na mObywatelu.Zobacz także: Hakerzy zaatakowali sieć żłobków. Skradzione zdjęcia trafiły do darknetu– Założenie jest takie, że 1 września 2027 r. nastąpi pierwsza faza wdrożenia takiego dziennika, czyli będzie już możliwość dostępu do przynajmniej części funkcji. To jest bardzo duże przedsięwzięcie, bardzo wrażliwe, dotyczące danych osobowych. Musimy do tego podejść znacznie bardziej odpowiedzialnie, niż podchodzą dzisiaj firmy, które często taki dziennik dostarczają – powiedziała ministra edukacji.Za włamanie grozi do 2 lat więzieniaW wyniku niedzielnego włamania do dziennika elektronicznego w zespole szkół w Otwocku uczniom wystawiono oceny śródroczne (jedynki) z jednego z przedmiotów. Dodatkowo rozsyłane były wulgarne wiadomości.Za to przestępstwo grozi grzywna, ograniczenie wolności albo do 2 lat więzienia.Wiceministra oświaty Katarzyna Lubnauer została zapytana w poniedziałek w Lublinie przez dziennikarzy o podobne włamanie, do którego miało dojść ostatnio w gminie Dragacz (woj. kujawsko-pomorskie). – Na pewno kurator na bieżąco śledzi sprawę, natomiast niestety to jest narzędzie prywatne, w rękach prywatnych i za zabezpieczenie odpowiada podmiot prywatny. Po to między innymi robimy dziennik elektroniczny państwowy, żeby mieć pewność nie tylko kwestii dostępności, tego, że to będzie narzędzie dostępne za darmo dla nauczycieli i samorządów, ale również ze względu na bezpieczeństwo – powiedziała wiceszefowa MEN. Zobacz także: „Poradnik bezpieczeństwa” już trafia do domówWskazała też, że informacje umieszczone w dziennikach elektronicznych, takie jak nieobecności i oceny są danymi wrażliwymi.Cyberataki nie mają charakteru masowegoDyrektor marketingu Spółki Librus Agata Sitarska, właściciela Librus Synergia, zapytana o włamanie do dziennika w Otwocku podkreśliła, że w opisanym przypadku nie doszło do naruszenia zabezpieczeń technicznych systemu. – Zdarzenie miało charakter incydentu na poziomie konkretnej placówki, polegającego na nieupoważnionym przejęciu konta nauczyciela poprzez pozyskanie jego danych logowania (loginu i hasła) przez osoby trzecie – zaznaczyła Agata Sitarska.Odnosząc się do pytania o skalę zjawiska włamań do dziennika elektronicznego zaznaczyła nie ma ono charakteru masowego, jednak pojedyncze przypadki się zdarzają. Podkreśliła, że obowiązek poinformowania służb o włamaniu spoczywa na administratorze danych, czyli na szkole. Zobacz także: Mniej godzin religii a konstytucja. „Minister nie potrzebuje biskupa”– To placówka decyduje, czy dany incydent powinien zostać zgłoszony np. na policję lub do Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Z naszej strony takie działania są jak najbardziej rekomendowane, szczególnie w przypadku podejrzenia celowego działania osób trzecich – poinformowała dyrektor marketingu spółki Librus.