Odszedł nagle. Roger Allers był współreżyserem jednej z najważniejszych animacji w historii kina, czyli „Króla Lwa”. Był też jedną z kluczowych postaci renesansu wytwórni Disneya w latach 90. Przez dekady tworzył filmy, które na stałe weszły do kanonu popkultury. Zmarł nagle w swoim domu w Santa Monica po krótkiej chorobie. Do największych sukcesów Rogera Alllersa należy „Król Lew” z 1994 roku, wyreżyserowany wspólnie z Robem Minkoffem. Film stał się globalnym fenomenem, zarobił blisko miliard dolarów na świecie i do dziś pozostaje jednym z najbardziej dochodowych oraz znaczących tytułów w historii animacji.Roger Allers nie żyje– Roger Allers był kreatywnym wizjonerem, którego wkład w Disneya będzie żył przez pokolenia – napisał na Instagramie prezes The Walt Disney Company, Bob Iger. Jak dodał, reżyser doskonale rozumiał siłę opowieści, emocji i muzyki.Jak podaje „The Hollywood Reporter”, producent „Króla Lwa”, Don Hahn, napisał w hołdzie Allersowi, że twórca ten „przypominał nam, jak wiele cudów kryje się w opowiadaniu historii” oraz że „żyje dalej w swoich filmach i w sercach tych, którzy mieli szczęście z nim pracować”.Zanim Allers zrealizował „Króla Lwa”, pracował jako artysta koncepcyjny i scenarzysta przy takich produkcjach, jak „Mała Syrenka”, „Piękna i Bestia”, „Aladyn”, „Oliver i spółka” czy „Bernard i Bianca w krainie kangurów”. Był też współtwórcą „Tronu” z 1982 roku – jednego z pierwszych filmów pełnometrażowych, które na szeroką skalę wykorzystywały grafikę komputerową.Stacja ABC przytacza słowa Dave’a Bosserta, wieloletniego współpracownika zmarłego animatora, który zauważył, że mimo ogromnego sukcesu „Króla Lwa”, Allersowi „nigdy nie uderzyła do głowy woda sodowa” i był „jednym z najżyczliwszych ludzi, jakich można było spotkać”.Roger Allers był nominowany do Oscara oraz nagrody Tony, m.in. za adaptację „Króla Lwa” na potrzeby broadwayowskiego musicalu. Reżyserował również takie filmy jak „Sezon na misia” oraz animację „Prorok”, opartą na słynnym dziele Khalila Gibrana. Czytaj także: Zmarł wybitny reżyser. Odszedł po długiej chorobie