Zrobił wszystko, żeby nie dać szans rywalom. Zwyciężył, ale i tak nie będzie do końca zadowolony. Yoweri Museveni został po raz siódmy wybrany na prezydenta Ugandy. Zagłosowała na niego zdecydowana większość obywateli, co byłoby marzeniem wielu kandydatów, jednak Museveni i tak liczył na lepszy wynik, a dla zwycięstwa był gotów zrobić niemal wszystko. Ugandyjska komisja wyborcza poinformowała, że 81-letni Yoweri Museveni zdobył 72 proc. głosów. Jego główny rywal, muzyk Bobi Wine, mógł liczyć na 24 proc. poparcia.Nowy-stary prezydent tuż po oddaniu głosu mówił lokalnym mediom, że spodziewa się 80 proc. poparcia, „jeśli nie będzie oszustw”.Wyłączony internet i blackout podczas głosowania. Yoweri Museveni po raz siódmy wybrany na prezydenta UgandySam jednak na dwa dni przed wyborami kazał odciąć dostęp do internetu w całym kraju, aby ograniczyć – jak to określił – dezinformację dotyczącą głosowania. Tego samego dnia na jego polecenie zamknięto też kilka organizacji obywatelskich, w tym Centrum Zarządzania Konstytucyjnego, monitorujące stan demokracji w kraju.Głosowanie odbyło się podczas całkowitego blackoutu. Władze utrzymywały, że jest to środek walki z dezinformacją, jednak opozycja ostrzegała, że ma to pomóc w sfałszowaniu wyborów.CZYTAJ TEŻ: Niemcy już nie takie atrakcyjne. Co piąta osoba myśli o wyjeździeOpozycyjna partia, na której czele stoi były piosenkarz Bobi Wine, Platforma na rzecz Narodowej Jedności (NUP), kwestionuje wynik wyborów prezydenckich.Rywal starego-nowego prezydenta twierdzi, że wojsko chciało go pojmaćWkrótce po wyborach Wine poinformował w serwisie X, że zdołał uciec przed próbą pojmania go przez wojsko. „Ubiegłej nocy było bardzo ciężko w naszym domu... Wojsko i policja przeprowadziły szturm na nas. Wyłączyli prąd i część naszych kamer monitoringu” – napisał Wine, którego prawdziwe imię i nazwisko to Robert Kyagulanyi. „Chciałem potwierdzić, że udało mi się uciec. Obecnie nie ma mnie w domu” – dodał.Agencja Reutera, relacjonująca wybory w Ugandzie, przyznała, że nie mogła zweryfikować tych informacji. Natomiast rzecznik ugandyjskiej policji Kituuma Rusoke zaprzeczył doniesieniom i przekazał, że Wine nie został aresztowany i przebywa w swoim domu.Limit wieku i kadencji to nie problem. Museveni już dwa razy zmieniał konstytucjęYoweri Museveni rządzi położoną na wschodzie Afryki Ugandą od 1986 roku. Jest nie tylko jednym z najdłużej urzędujących przywódców na kontynencie, ale też jednym z najstarszych na świecie. Polityk dwukrotnie zmieniał konstytucję, żeby usunąć z niej limit wieku prezydenta oraz dozwoloną liczbę kadencji. Od lat zapowiada, że przekaże władzę swojemu synowi, Muhooziemu Kainerugabie, którego ustanowił szefem ugandyjskich sił zbrojnych.Bobi Wine już po raz drugi próbował przejąć władzę. W 2021 roku także przegrał wybory. Museveni ogłosił wtedy, że zdobył 58 proc. głosów. Zachodni obserwatorzy, w tym z USA, uznali głosowanie za niesprawiedliwe, naznaczone fałszerstwami i przemocą wobec opozycji.CZYTAJ TEŻ: W Afryce jest za dużo ludzi. Europa udaje, że nie widzi problemu