Była odurzona narkotykami. 34-letnia Sandra K. o mało co nie spaliła komisariatu policji w Lipianach (woj. zachodniopomorskie), bo prawdopodobnie chciała się zemścić na stróżach prawa za zatrzymanie jej partnera. Nota bene mężczyzna był podejrzany o podpalenie budynku gospodarczego w pobliskim Batowie. Po zatrzymaniu kobieta zaatakowała troje funkcjonariuszy, gryząc dotkliwie policjantkę w dłoń. – Prokurator Rejonowy w Pyrzycach skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Sandrze K., oskarżając ją o spowodowanie pożaru budynku komisariatu policji w Lipianach oraz kradzież wyposażenia radiowozu. Ponadto Sandra K. odpowie także za znieważanie i naruszenie nietykalności cielesnej trojga funkcjonariuszy oraz kierowanie do nich gróźb karalnych pozbawienia życia w celu zmuszenia ich do odstąpienia od czynności jej zatrzymania – poinformowała prok. Julia Szozda, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy 15 sierpnia 2025 roku w Lipianach. 34-letnia Sandra K. pojawiła się przed lokalnym komisariatem ok. godz. 4:00. Z zaparkowanego przed budynkiem radiowozu nieoznakowanego (otwartego) miała zabrać m.in. radio, koło zapasowe, apteczkę i latarki. Wlała do środka auta substancję łatwopalną i podpaliła auto. Następnie spokojnie oddaliła się do domu. Wzniecony pożar przeniósł się z radiowozu na elewację budynku. Według strażaków ogień zagrażał także sąsiedniemu budynku wielorodzinnego. Na szczęście pożar ugaszono i komisariat nie został strawiony przez płomienie. Czytaj także: Policjanci byli w szoku, gdy zobaczyli co się stało z ich radiowozemPogryzła policjantkę w czasie zatrzymania Kilka godzin później policjanci wiedzieli już kto stoi za podpaleniem. Pojechali zatrzymać 34-letnią Sandrę K. (znaną lokalnym stróżom prawa). Ale kobieta była wyraźnie pobudzona i stawiła opór. – Podczas zatrzymania podejrzana była agresywna, używała słów wulgarnych, groziła funkcjonariusz pozbawieniem życia, uderzała i szarpała policjantów, a jedną z funkcjonariuszek ugryzła w dłoń – relacjonowała w sierpniu 2025 roku prok. Szozda. Okazało się, że Sandra K. była pod wpływem amfetaminy. – Sandra K. przyznała się do podpalenia radiowozu. Nie przyznała się natomiast do pozostałych czynów i w tej części nie złożyła wyjaśnień. Podejrzana była dotychczas dwukrotnie karana sądownie. Względem Sandry K. w dalszym ciągu stosowany jest środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Za spowodowanie pożaru kobiecie grozi do 10 lat więzienia. Prokuratura nie ujawniła, dlaczego Sandra K. podpaliła radiowóz. Wedle portalu Igryfino.pl miała to być zemsta za zatrzymanie przez policję jej partnera. Nota bene mężczyzna miał zostać ujęty dzień wcześniej za podpalenie budynku gospodarczego w pobliskim Batowie. Czytaj także: Niespokojna noc. Trzy spalone samochody nieopodal Warszawy