Kompromis ewolucyjny. Im mniej potomstwa, tym większa szansa na długie życie – wynika z dużego międzynarodowego badania. Naukowcy przeanalizowali dane o ssakach i zauważyli wyraźny biologiczny kompromis: energia wydana na rozmnażanie to energia odebrana organizmowi na „utrzymanie się przy życiu”. Badacze sprawdzili dane dotyczące 117 gatunków ssaków żyjących w zoo i akwariach na całym świecie oraz zestawili je z metaanalizą 71 wcześniejszych badań. Wniosek był jasny: ograniczenie rozrodu – np. poprzez antykoncepcję hormonalną lub sterylizację – wiązało się ze średnim wydłużeniem życia o ok. 10 proc.Zysk dla samic i samcówChoć efekt dłuższego życia pojawiał się u obu płci, naukowcy zauważyli ważną różnicę. U samców wydłużenie życia było widoczne tylko w przypadku kastracji – co sugeruje, że kluczowe znaczenie ma eliminacja testosteronu i jego wpływu na procesy starzenia. Wazektomia nie dawała podobnego efektu. U samic sytuacja wyglądała inaczej: dłuższe życie wiązało się z różnymi formami ograniczenia rozrodu. Badacze łączą ten efekt głównie z uniknięciem ogromnych kosztów biologicznych ciąży, karmienia i cykli rozrodczych. W badaniu zauważono także zmianę przyczyn zgonów. Kastrowane samce rzadziej umierały w wyniku agresji lub ryzykownych zachowań. U samic z zablokowaną możliwością rozrodu rzadziej dochodziło do zgonów z powodu infekcji, co może oznaczać lepszą odporność, gdy organizm nie jest tak obciążony wysiłkiem związanym z rozrodem.Rozród sporo kosztujeAutorzy podkreślają, że produkcja potomstwa jest dla ssaków ogromnym wydatkiem energetycznym. Wymaga nie tylko ciąży czy karmienia, ale też zachowań godowych, produkcji komórek rozrodczych i opieki nad młodymi. To wszystko może odbijać się na procesach naprawczych organizmu i przyspieszać starzenie. Naukowcy zaznaczają jednak, że w przypadku ludzi sprawa jest bardziej złożona – styl życia, medycyna i warunki społeczne mogą osłabiać lub zmieniać biologiczne koszty rozmnażania.Czytaj również: Zaskakujące badania. Tyrannosaurus rex rósł aż do czterdziestki