W areszcie od pięciu miesięcy. Andrzej Z. ps. „Słowik”, Michał D. ps. „Pieprzu” oraz Krzysztof Cz. ps. „Cycek” oskarżeni o próbę wymuszenia 100 tys. zł fikcyjnego długu, posiedzą za kratami do wiosny. Sąd przedłużył im areszt do 16 marca – ustalił portal TVP.Info. Niewykluczone, że to ostatnie przedłużenie tej sankcji, która po rozpoczęciu procesu może zostać zamieniona m.in. na poręczenie majątkowe. Sąd rozpatrywał kolejny wniosek śledczych Prokuratury Okręgowej w Warszawie o przedłużenie aresztu wobec osławionych gangsterów, będących bohaterami kronik kryminalnych w latach 90. I 2000. I zaskoczył swą decyzją prokuraturę, bo uznał, że oskarżeni będą za kratami co najmniej do 16 marca. Co ciekawe śledczy liczyli się z tym, że areszty wobec „Słowika”, „Cycka” i „Pieprza” mogą zostać zamienione warunkowo np. na poręczenia majątkowe. A to dlatego, że pod koniec 2025 roku zakończyli śledztwo przeciwko całej trójce i akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Tym bardziej że w listopadzie 2024 roku, sąd przedłużył areszt wobec podejrzanych na dwa miesiące, a nie trzy jak to ma miejsce wobec groźnych przestępców. W sierpniu 2025 roku portal TVP.Info ujawnił, że Andrzej Z. ps. Słowik został zatrzymany przez policjantów Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji, na gorącym uczynku popełniania kolejnego przestępstwa. Jak się okazało pruszkowski boss wraz z innymi tuzami kryminalnego podziemia stolicy: Michałem D. ps. Pieprzu (grupa „ożarowska’) oraz Krzysztofem Cz. ps. Cycek umówili się 18 sierpnia w hotelu Presidential z człowiekiem, od którego chcieli odebrać 100 tys. zł długu. Tyle tylko, że ten człowiek nie był winien nikomu żadnych pieniędzy. Propozycja nie do odrzucenia Wiadomo, że gangsterzy zaczęli nachodzić swoją ofiarę znacznie wcześniej, składając jej „propozycję nie do odrzucenia”. Argumenty słowne wsparły groźby użycia siły. Wobec mężczyzny i jego bliskich. Z treści zarzutu, który przedstawiono całej trójce wynika, że „w okresie od 14 do 18 sierpnia 2025 roku w Warszawie działając wspólnie i w porozumieniu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, groźbą zamachu na życie lub zdrowie pokrzywdzonego i jego rodziny oraz gwałtownego zamachu na mienie usiłował doprowadzić pokrzywdzonego do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem w łącznej kwocie 100 tys. zł poprzez zapłatę pieniędzy z tytułu rzekomego długu za inną osobę”. Podczas spotkania w Presidentialu gangsterzy mieli odebrać pierwszą ratę „długu”. Nie wiedzieli, że terroryzowany przez nich mężczyzna zawiadomił o wszystkim policję, a funkcjonariusze „terroru kryminalnego” przygotowali zasadzkę. Gdy tylko „dłużnik” wręczył, w hotelowym lobby, gotówkę gangsterom, na miejscu zaroiło się od policjantów, a „Słowik”, „Pieprzu” i „Cycek” na oczach zszokowanych gości zostali położeni na ziemię i skuci. Ani „Słowik”, ani żaden z pozostałych mężczyzn nie przyznali się do popełnienia zarzucanego im czynu i skorzystali z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Czytaj także: Odsiadując 15-letni wyrok za handel narkotykami. Koordynował z celi narko-operacje„Pechowy” boss Andrzej Z. ps. Słowik był na wolności od marca 2025 roku. Wówczas to sędzia Maja Minkisiewicz podjęła decyzję o uchyleniu aresztów wobec trzech bossów „Pruszkowa” („Słowika”, Leszka D. ps. Wańka i Janusza P. ps. Parasol), odpowiadających przed sądem za obrót 35 kg kokainy o czarnorynkowej wartości 5,3 mln zł. Uznała, że wystarczającymi sankcjami wobec gangsterów będą dozory policyjne (podsądni mają meldować się na policji cztery razy w tygodniu) oraz zakaz kontaktowania się z ustalonymi osobami i zakaz opuszczania kraju. Sędzia nie wyznaczyła poręczeń majątkowych, jak to często bywa w takich sprawach. Do zatrzymania Andrzeja Z. ps. Słowik, Leszka D. ps. Wańka i Janusza P. ps. Parasol przez funkcjonariuszy CBŚP doszło 22 listopada 2022 roku. Policjanci ujęli wówczas ponad 20 osób, w tym znanych gangsterów z Zachodniopomorskiego. Żaden z zatrzymanych nie przyznał się do zarzutów. W styczniu ruszył ich proces przed Sądem Okręgowym w Warszawie. „Słowik” twierdził podczas przesłuchania w tej sprawie, że zajmuje się legalnym biznesem – „organizowaniem koncertów i gal bokserskich” – a wcześniej pracował w federacji MMA-VIP. Deklarował, że miesięcznie zarabia około 3 tys. zł. To jeden z najbardziej znanych polskich przestępców, który był członkiem tzw. zarządu mafii pruszkowskiej. W czasie swej przestępczej kariery został nawet ułaskawiony przez prezydenta Lecha Wałęsę. Po uderzeniu w „Pruszków” w 2000 r., zdołał uciec za granicę i ukrywał się w Hiszpanii, skąd robił wypady na zakupy w londyńskim Harrodsie. Złapany został wydany Polsce, gdzie skazano go m.in. za kierowanie gangiem pruszkowskim. Czytaj także: Bossowie „Pruszkowa” na wolności. Sąd był litościwy dla gangsterów