Wystąpienie „programowe” Johna Phelana. Kilka dni temu (13 stycznia) w amerykańskim Arlington (Wirginia) odbyło się krajowe sympozjum Surface Navy Association, w którym uczestniczyło nie tylko dowództwo Marynarki Wojennej USA, ale też przedstawiciele przemysłu stoczniowego i biznesu. Sekretarz Marynarki John Phelan przedstawił na nim m.in. strategię rozwoju sił morskich na najbliższe lata. Jest ona imponująca – w najbliższym czasie do przemysłu stoczniowego ma trafić ćwierć miliona pracowników. John Phelan jest biznesmenem, który nie ma żadnego doświadczenia wojskowego, ale jego zdolności menedżerskie (działał wcześniej w branży inwestycyjnej) przekonały Donalda Trumpa do wystawienia jego kandydatury jako sekretarza marynarki wojennej. 62-latek został zaakceptowany przez polityków i 25 marca 2025 r. zaprzysiężony na szefa Marynarki.Największy konkurent to Chiny– Kiedy występowałem przed Kongresem, powiedziałem prawdę: pomimo posiadania najpotężniejszej Marynarki Wojennej na świecie, wszystkie nasze programy budowy okrętów to bałagan. Mamy opóźnienia i przekraczamy budżet. Ta szczerość była celowa. Szczera samoocena buduje zaufanie. W Departamencie, w Kongresie, w przemyśle i u podatników, którzy finansują tę flotę. Niektórzy twierdzą, że przyznawanie się do błędów podważa zaufanie. Ja uważam odwrotnie. Marynarka Wojenna zmienia sposób działania i zachowania. Nic nie buduje wiarygodności szybciej niż uczciwość i nic nie niszczy jej szybciej niż udawanie, że wszystko jest w porządku, gdy dane mówią co innego. Spójrzcie na rosyjskie wojsko, które myślało, że zniszczy Ukrainę, a teraz jest w czwartym roku wojny, która pochłonęła ogromne straty w ludziach. Jeśli chcemy, aby przemysł inwestował, Kongres nawiązywał partnerstwa, a marynarze i marines ufali systemowi, który ich wspiera, to jesteśmy im winni prawdę, zwłaszcza gdy jest ona niewygodna – przekonywał słuchaczy sekretarz Marynarki USA. Zobacz także: Korupcja w US Navy. Były wiceszef do spraw operacji morskich aresztowanyWystępując w Arlington Phelan odniósł się do obecnego stanu amerykańskiego przemysłu stoczniowego, ale też zwracał uwagę na słabe punkty Marynarki Wojennej USA i sytuację geopolityczną, która w ostatnich latach dynamicznie się zmienia. – Nasi przeciwnicy szybko się adaptują, przyspieszają produkcję i wprowadzają innowacje w alarmującym tempie. Na czele tej rywalizacji stoi Chińska Republika Ludowa, nasz najważniejszy strategiczny konkurent. Ich przywódcy jasno określili swoje ambicje, by zdominować Indo-Pacyfik, przekształcić porządek międzynarodowy i zastąpić Stany Zjednoczone jako wiodącą potęgę gospodarczą i morską świata. Rozważmy rzeczywistość przemysłową. Chiny zatrudniają około stu milionów ludzi w przemyśle. Stany Zjednoczone mają mniej niż trzynaście milionów. W 2022 roku Chiny miały około 1800 dużych statków handlowych w budowie. Stany Zjednoczone miały ich pięć. Jeśli obecne trendy się utrzymają, do 2030 roku Chiny będą miały prawie połowę globalnego potencjału przemysłowego, i to nie tylko w budownictwie okrętowym. Pozwólcie, że powtórzę. To nie jest wyzwanie na przyszłość. To dzieje się teraz. I Chiny nie są naszym jedynym zmartwieniem. I musimy zachowywać się tak, jakbyśmy byli na etapie wojny – powiedział podczas Surface Navy Association sekretarz Marynarki.W planach największy tonaż od czasów II wojny światowejDonald Trump ma ambitne plany związane z rozwojem Marynarki Wojennej, choć obecnie i tak nie ma ona sobie równych na świecie. US Navy dysponuje np. 12 lotniskowcami (w tym 11 z nich ma napęd atomowy), podczas gdy Chiny dysponują tylko trzema tego typu okrętami (wszystkie z napędem konwencjonalnym). Podobnie druzgocącą dominację nad Pekinem Stany Zjednoczone mają w przypadku okrętów podwodnych z napędem jądrowym (71-18). Mimo to Donald Trump chce rozwijać potencjał morski, a John Phelan ma spełnić jego życzenie.– Wizja prezydenta Trumpa dotycząca utrzymania i wzmocnienia amerykańskiej dominacji morskiej znana jest jako Złota Flota. Czym więc jest Złota Flota? Tak naprawdę chodzi o trzy rzeczy: po pierwsze, o odbudowę floty: dostarczanie najlepszych i najsprawniejszych okrętów. Po drugie, o rewitalizację morskiej bazy przemysłowej. I wreszcie, o zmianę sposobu działania Departamentu Obrony. Taka jest logika stojąca za Złotą Flotą. Wynika ona z przekonania, że nie da się usunąć stoczni, że czas jest najbardziej nieubłaganym ograniczeniem w prowadzeniu wojny, a sztuczna inteligencja i zaawansowana produkcja pomnażają siłę roboczą, a nie ją zastępują. Zgodnie z planem prezydenta Trumpa będziemy mieli największy tonaż w ramach kontraktów od czasów II wojny światowej. Flota będzie połączeniem platform o dużej i małej mocy, pancerników nowej generacji, ciągłej produkcji niszczycieli, lotniskowców, amfibii i okrętów podwodnych. Nowa fregata, okręty pomocnicze i różne jednostki bezzałogowe – wyliczał sekretarz Marynarki w Arlington. Zobacz także: Przepłynęli ocean, żeby się „pokazać”. Pierwsza taka wizyta w historiiZ wypowiedzi Johna Phelana wynika, że skala produkcji będzie ogromna. Jako biznesmen widzi on już na horyzoncie najpoważniejsze ograniczenia i planuje, jak je przezwyciężyć.– Jedna czwarta pracowników stoczni osiągnie uprawnienia do emerytury w ciągu pięciu lat. W ciągu następnej dekady stoczniowcy i dostawcy będą musieli zatrudnić około 250 000 wykwalifikowanych pracowników, aby sprostać zapotrzebowaniu. Oznacza to praktyki, szkolenia zawodowe, przyspieszone procesy produkcyjne i partnerstwa z lokalnymi społecznościami. Oznacza to również płacenie uczciwych wynagrodzeń i spójnych harmonogramów budowy, aby pracownicy stoczni mogli pracować przez całe życie. Sztuczna inteligencja i automatyzacja nie zastępują siły roboczej. One ją wzmacniają. I pod wieloma względami podnoszą jej kwalifikacje – powiedział podczas Surface Navy Association Phelan.Strategie z PowerPointa nikogo nie przestraszą Sekretarz Marynarki podczas swego wystąpienia w Wirginii pokazał też żołnierzom, że szybko się uczy także nowych dla siebie rzeczy z zakresu wojskowości. Kilka razy odwoływał się do spektakularnych operacji amerykańskiej armii oraz umiejętności współdziałania różnych rodzajów sił zbrojnych.– Jednym z naszych największych wyzwań jest nauczenie się, jak organizacyjnie optymalizować wydajność całości, jednocześnie zachowując doskonałość poszczególnych części. To ważne, ponieważ optymalizując wydajność poszczególnych części, systematycznie obniżamy wydajność całości. Jeśli nie można czegoś zmierzyć, nie można tym zarządzać. Nie możemy jednak poświęcać zbyt wiele czasu na badanie problemu ani analizowanie go. Musimy to naprawić i działać szybciej – przekonywał Phelan w Arlington. Zobacz także: Waszyngton wysyła kolejny lotniskowiec na Bliski WschódSekretarz Marynarki USA udowadniał też, że nie obce są mu również podstawy strategii wojskowych. – Wojny nie wygrywa się odizolowanymi platformami. Wygrywa się je dzięki efektywnym procesom, systemom, zrównoważonej produkcji oraz zdolności do walki i uzupełniania zapasów szybciej, niż wróg jest w stanie się dostosować. Papierowe floty i strategie z PowerPointa nikogo nie odstraszają. Gotowość oznacza kadłuby w wodzie, obsługiwane przez wyszkolonych marynarzy, wspierane przez amerykański potencjał wzrostu przemysłu – powiedział 62-letni biznesmen.Cel: ani jednej trumny okrytej amerykańską flagąJohn Phelan zapewnił, że ma precyzyjny plan realizacji oczekiwań, które przedstawił mu Donald Trump. Potężne zbrojenia według niego wcale nie muszą oznaczać szykowania się na wielkie wojny. Wprost przeciwnie – mają zapewnić spokój.– Odstraszanie wymaga gotowości. Gotowość wymaga zdolności. Zdolność wymaga platform i kadłubów w wodzie. Pytanie, przed którym stoimy, nie brzmi, czy możemy zbudować Złotą Flotę. Pytanie, czy to zrobimy. Wybieramy działanie. Z przywództwem. Z pracą. Z przemysłem zmobilizowanym do osiągania celów. Wolność nie jest za darmo. Jest podtrzymywana przez tych, którzy odpowiadają na wezwanie: marynarzy na morzu, marines na froncie i amerykańskich robotników w naszych stoczniach i fabrykach. I zależy to od decydentów w Waszyngtonie, którzy pozostaną odważni i zdeterminowani, stawiając czoła temu wyzwaniu przemysłowemu w sposób, który wzmocni nasze bezpieczeństwo narodowe i przyniesie realne korzyści wszystkim Amerykanom. To jest obowiązek i misja, którą respektujemy. I Złotą Flotę zbudujemy – zapewnił sekretarz Marynarki.Amerykańska administracja stara się nie rzucać w kwestii zbrojeń słów na wiatr. Donald Trump chce, aby budżet zbrojeniowy na 2026 rok wyniósł ok. 1,5 biliona dolarów – to wzrost o ok. 90 procent w stosunku do ubiegłorocznych wydatków na ten cel. Jeśli rzeczywiście będą to tak wielkie pieniądze, to John Phelan nie będzie miał problemów z realizacją swych ambitnych planów rozwojowych dla Marynarki Wojennej USA. Choć kończąc swe wystąpienie podczas Surface Navy Association wrócił on do wątku „pokojowego”, podkreślając, że zadaniem Stanów Zjednoczonych nie jest wszczynanie wojen. Zobacz także: Bojownicy Huti zaatakowali amerykański lotniskowiec– Podczas mojej ostatniej podróży do San Diego, pewien marynarz zapytał mnie: gdybym miał tylko jeden cel, jaki by on był? Odpowiedziałem: dziękuję za pytanie, to proste: dopilnować, aby nie było ani jednej trumny okrytej amerykańską flagą. Dlaczego? Bo jeśli to zrealizujemy, to będzie oznaczać, że idea osiągania pokoju poprzez demonstrację siły, czyli odstraszaniem, zadziała – zakończył swe wystąpienie w Arlington John Phelan.