„Zmienia architekturę bezpieczeństwa”. Rozlokowanie Oresznika na Białorusi przy wykorzystaniu infrastruktury Krzyczewa-6 zmienia geografię zagrożenia na co najmniej trzech płaszczyznach – wskazuje w artykule dla portalu Defence24 podpułkownik rezerwy Maciej Korowaj, podając prawdopodobną lokalizację rozmieszczenia tej broni i przestrzegając, że jest ona „zdolna do rażenia celów w całej Europie, zmienia architekturę bezpieczeństwa wschodniej flanki”. Podpułkownik Korowaj wskazuje, że „Oresznik zajmuje szczególne miejsce w obecnej architekturze odstraszania Kremla”. Oresznik na BiałorusiWojskowy nazywa system „demonstracyjno-politycznym narzędziem projekcji siły”. Jak podkreśla Oresznik to balistyczny pocisk pośredniego zasięgu, deklarowany jako hipersoniczny, zdolny do przenoszenia głowic jądrowych, o szacowanym zasięgu rzędu 4-5,5 tys. km. Rosja zapowiadała rozmieszenie Oresznika na Białorusi już jesienią minionego roku. Miała to być odpowiedź na aktywność NATO i wsparcie dla Ukrainy. „W drugiej połowie grudnia 2025 r. Mińsk i Moskwa oficjalnie ogłosiły rozpoczęcie dyżuru bojowego systemu na Białorusi, pokazując pierwsze obrazy elementów systemu w nowej lokalizacji” – wskazuje podpułkownik Korowaj. Wojskowy zaznacza, że „w centrum tego procesu znajduje się dawne lotnisko Krzyczew-6, położone kilka kilometrów od granicy rosyjsko-białoruskiej (53°44’00”N 31°54’21”E). To właśnie tam, według zbieżnych doniesień źródeł oficjalnych i niezależnych analiz OSINT, ma powstawać główna baza infrastrukturalna dla Oresznika na kierunku zachodnim”. Podpułkownik Korowaj podkreśla, że według dostępnych informacji liczba wyrzutni jest ograniczona nawet do kilku zestawów w służbie, co może przekładać się na rozmieszczenie 2-3 wyrzutni na Białorusi w pierwszej fazie projektu. „Narzędzie presji”„Skala infrastruktury Krzyczewa-6, zwłaszcza liczba i rozmiar budynków technicznych oraz parametry bocznicy, wydaje się spójna z obsługą właśnie takiej niewielkiej liczby systemów” – podkreśla powołując się na dostępne zdjęcia satelitarne. Wojskowy wskazuje, że „już kilka Oreszników, wysuniętych o kilkaset kilometrów na zachód, wystarcza, by objąć rażeniem całą Polskę, większość Niemiec i znaczną część Europy, w tym kluczowe węzły logistyczne NATO”. „System staje się w ten sposób przede wszystkim narzędziem presji polityczno-psychologicznej, uzupełniającym istniejący arsenał rakiet Iskander, Kalibr, Kindżał oraz Ch-47M2” – czytamy. Jednak zdaniem wojskowego jest „to raczej punkt ciężkości demonstracji niż baza wielkoskalowego uderzenia:”. Co dla NATO i Europy oznacza Oresznik na Białorusi?Podpułkownik ostrzega jednak, że „rozlokowanie Oresznika na Białorusi przy wykorzystaniu infrastruktury Krzyczewa-6 zmienia geografię zagrożenia na co najmniej trzech płaszczyznach”. Przede wszystkim chodzi o skrócenie czasu dolotu rakiet do celów w Polsce i Europie Środkowo-Zachodniej, a jednocześnie większą swobodę kształtowania trajektorii uderzeń z wysuniętej pozycji, co utrudnia planowanie obrony przeciwrakietowej i wymusza większą redundancję sensorów wczesnego ostrzegania. Ponadto rozmieszczenie systemów poza Rosją rozprasza potencjalne cele. „W razie kryzysu NATO musiałoby brać pod uwagę nie tylko tradycyjne ośrodki SSR wewnątrz Rosji, ale również infrastrukturę na terytorium Białorusi jako potencjalny punkt startu” – wskazuje podpułkownik rezerwy. Jak wyjaśnia, „rozszerza to przestrzeń operacyjną, którą trzeba objąć planowaniem zarówno w wymiarze defensywnym, jak i ewentualnych działań odwetowych”. Kolejna kwestia to fakt, że „Białoruś staje się realnym wektorem zagrożenia nuklearnego, ale równocześnie pierwszoplanowym celem w razie eskalacji”. „Infrastruktura taka jak Krzyczew-6 automatycznie trafia na listę obiektów priorytetowego rozpoznania i planowania działań kinetycznych” – wyjaśnia wojskowy.Konsekwencje – wskazuje autor analizy – dla Białorusi są takie, że Mińsk uzyskuje więc polityczny „prestiż” współudziału w rosyjskiej architekturze odstraszania, lecz płaci za to utratą marginesu bezpieczeństwa i zwiększeniem zależności od decyzji Kremla. „Dla Polski i NATO oznacza to konieczność trwałego włączenia Białorusi, a zwłaszcza takich obiektów jak Krzyczew-6, do systemu planowania obronnego i rozpoznawczego. Jednocześnie infrastruktura ta pozostaje słabym ogniwem rosyjskiej projekcji siły, gdyż jest stosunkowo łatwa do wskazania, uzależniona od konkretnych korytarzy kolejowych i wymaga wysokiej jakości obsługi technicznej. W razie kryzysu właśnie takie węzły staną się pierwszym celem, zarówno dla środków rozpoznania, jak i planów neutralizacji zagrożenia” – konkluduje ekspert portalu Defence 24.