„Pytanie dnia”. Ja nie potrzebuję odwilży, moje relacje z prezydentem są poprawne – powiedział w rozmowie z redaktorką Justyną Dobrosz-Oracz w programie „Pytanie dnia” na antenie TVP Info wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, pytany o to, czy po spotkaniu z prezydentem dojdzie do odwilży w relacjach rządu z głową państwa. Gość Justyny Dobrosz-Oracz ocenił czwartkowe spotkanie z prezydentem jako „potrzebne i ważne”. Wskazał również, że było ono wspólną inicjatywą prezydenta i ministrów. – Zawsze dwie strony muszą chcieć takiego spotkania – podkreślił. W sprawie prezydenckiego podpisu pod nominacjami oficerskimi gość programu powiedział, że „pan prezydent podejmie decyzję, jak przyjdą nominacje”.– Jestem optymistą. Jestem przekonany, że pozytywnie nasze wnioski zostaną rozpatrzone – stwierdził. Wicepremier dodał również, że nominacje „to nie jest jedynowładztwo prezydenta czy ministra”.Kosiniak-Kamysz zapytany o to, czy prezydent podpisze 130 awansów, a sześciu odmówi. – Zobaczymy, szefowie służb mają przygotować nam wnioski – odparł. Z kolei pytany o to, czy cykliczność spotkań szefów służb z prezydentem została uzgodniona z premierem Tuskiem, powiedział, że „szefowie służb są zobowiązani przekazywać informacje prezydentowi, premierowi, ministrom”. – Tu nie ma nic zaskakującego, że chcemy współpracy – powiedział. Czego dotyczyło spotkanie z prezydentem? Polityk odmówił odpowiedzi na pytanie o to, czy prezydent nadal domaga się przeprosin od szefów służb. – To, co za nami to za nami. Nie będę opisywał całego spotkania – powiedział. Kosiniak- Kamysz podkreślił również, że nie miał większych konfliktów z prezydentem Dudą, ani nie ma z prezydentem Nawrockim. Wicepremier zaprzeczył także słowom wiceszefa BBN, który zadeklarował, że Kosiniak-Kamysz przyznał, że informacje były opóźnione i teraz będzie informowany szerzej. – To nieprawda, nie było takich uzgodnień – podkreślił, dodając, że „problem z przekazywaniem informacji został wyjaśniony”. Wyjaśnione zdaniem szefa MON zostało także wyproszenie attache podczas wizyty Nawrockiego w Waszyngtonie.– Pan prezydent przekonał podwładnych, żeby nie zachowywali się w ten sposób – podkreślił. „Nie zamierzam się z prezydentem okładać”– Ja jestem zadowolony po tym spotkaniu – zadeklarował wicepremier. Odmówił jednak relacjonowania rozmowy na temat szefa BBN Sławomira Cenckiewicza. Według medialnych doniesień prezydent miał bowiem powiedzieć, że nikt nie będzie mu narzucał współpracowników.– Nikt nikomu nie będzie niczego narzucał. (...) Do tego nie trzeba było dzisiejszego spotkania. Prezydent dobiera swoich współpracowników a my swoich – powiedział Kosiniak-Kamysz. – Nie zamierzam się z prezydentem okładać – stwierdził. Z kolei, odpowiadając na pytanie o to, czy Pałac Prezydencki przedstawił dowody na wycieki ze służb w trakcie kampanii wyborczej, szef MON wyraził przekonanie, że nikt ze służb nie stał za żadnymi wyciekami. Zastrzegł jednak, że jeśli zostanie udowodnione, że jakakolwiek osoba podejmowała takie działania, to taka osoba zostanie natychmiast zwolniona. Budżet? „Prezydent powiedział, że ma czas” Redaktorka Dobrosz-Oracz zapytała o to, czy Kosiniak-Kamysz rozmawiał z prezydentem o ustawie budżetowej i prezydenckim podpisie. – Powiedział, że ma czas na podjęcie decyzji w sprawie budżetu – odparł wicepremier, dodając, że w przypadku braku podpisu rząd będzie pracował na prowizorium, co z kolei będzie oznaczać brak podwyżek w budżetówce. Zaznaczył jednak, że nie sądzi, że prezydent będzie chciał pójść w takim kierunku.