Planeta się zmienia. Podczas gdy na półkuli północnej panują obecnie siarczyste mrozy, południowa mierzy się z falą upałów. Rekordowe różnice temperatur pomiędzy tymi miejscami na Ziemi dobitnie pokazują, co dzieje się z naszą planetą. Aż sto stopni Celsjusza, dokładnie taką różnicę odnotowano 14 listopada między najzimniejszym i najcieplejszym punktem na Ziemi. Na Syberii temperatura sięgała minus 55 stopni, podczas gdy w północno-zachodniej części Australii na termometrach zobaczyć można było 45 stopni na plusie.Z kolei w czwartek amplituda jest nieznacznie mniejsza. Na syberyjskiej stacji Suhana odnotowano 52 stopnie na minusie, podczas gdy na stacji Telfer w Australii temperatura sięgnęła 44 stopni. Wkrótce syberyjskie mrozy dotrą także do Polski. Meteorolodzy spodziewają się, że wyż znad Rosji obejmie większą część Europy, w tym wschodnie krańce Polski. Prognozy wskazują, że w kraju mogą wystąpić nawet 20-stopniowe mrozy.Czytaj także: Zamknięte szkoły, odwołane pociągi. Gołoledź paraliżuje tę część Polski