Na razie są pomostem między Europą a Afryką. Na poprzednich piłkarskich mistrzostwach świata doszli do półfinału, teraz sami organizują wielki turniej, a za kilka lat będą gościć jeszcze większy. Ich miasta od kilku lat nie schodzą z list turystycznych trendów. Jednocześnie coraz bardziej upodabniają się do europejskich metropolii. O przyczynach dynamicznego rozwoju Maroka w rozmowie z TVP.Info opowiada Maciej Pawłowski z Instytutu Nowej Europy. Kilka dni przed świętami w Maroku ruszył Puchar Narodów Afryki. Do jego zakończenia pozostał finał. Reprezentacja gospodarzy zagra w nim z Senegalem. Marokańczycy od początku byli stawiani w roli faworyta do końcowego triumfu. Udało się im już osiągnąć cel minimum, czyli medal. Zrealizowany został również cel pozasportowy – organizacja turnieju robi wrażenie. Stadiony – w dużej mierze wybudowane pod kątem tej imprezy – niczym nie odstają od europejskich standardów. Do wszystkich tych obiektów prowadzą szerokie i nowoczesne drogi. W miastach czuć klimat turnieju, nie da się przejechać stu metrów bez oglądania materiałów promocyjnych PNA i marokańskich flag. W Maroku sport i rozwój idą w parze. Piłkarskie sukcesy stały się twarzą przemiany, która coraz bardziej upodabnia to państwo do Europy. Zobacz też: Rekordowe zainteresowanie MŚ. Zamówienia na pół miliarda biletówMaroko – historia rządów Mohammeda VIMaciej Pawłowski, ekspert ds. śródziemnomorskich i migracji w Instytucie Nowej Europy, precyzuje, że intensywny rozwój tego kraju trwa od ponad 25 lat, a po pandemii... nieco zwolnił. Przyspieszył za to wzrost turystyczny, stąd wrażenie, że Maroko wskoczyło na falę właśnie teraz. – Okres rozwoju rozpoczął się w 1999 roku, gdy władzę przejął król Mohammed VI. To wykształcony na uniwersytecie we francuskiej Nicei ekonomista. Otoczył się innymi doświadczonymi ekonomistami i menedżerami. Uznał, że należy przekształcić strukturę gospodarki w bardziej wolnorynkową – tłumaczy Pawłowski. – Wcześniej, jak to w Afryce, była wyraźnie feudalna. Dominowały przedsiębiorstwa państwowe, kontrolowane przez rodzinę królewską. Za Mohammeda VI na rynku powstała konkurencja. Nieformalny monopol został zastąpiony przez równie nieformalny system, w którym król ma 20 proc. udziałów w każdym sektorze. Mohammed VI wszystko sobie oczywiście przekalkulował i uznał, że będzie to forma bardziej opłacalna dla państwa – dodaje.Trudno oprzeć się wrażeniu, że Maroko zaczęło „odjeżdżać” sąsiadom. – Jest numerem jeden w regionie, jeśli chodzi o rozwój gospodarczy. Pod innymi względami wcale nie dominuje w Afryce Północnej. Poziom życia przeciętnego Algierczyka jest wyższy niż przeciętnego Marokańczyka. To wynika z algierskich subwencji państwowych, dopłat do benzyny, prądu, gazu, mieszkań czy żywności. Osiągane jest zatem wysokim kosztem, obciążającym gospodarkę. Z kolei najbardziej liberalnym i zbliżonym obyczajowo do Europy państwem w regionie jest Tunezja – wylicza specjalista ds. północy Afryki. Zatrzymajmy się przy marokańskich przewagach. – Przede wszystkim ten kraj przyciąga zagranicznych inwestorów, gwarantując im finansowe bezpieczeństwo, brak ryzyka wywłaszczenia. Działa tam strefa ekonomiczna Tanger Med, największy port w basenie Morza Śródziemnego. W Maroku sprawniej funkcjonują także wymiar sprawiedliwości i sektor bankowy. Monarchia ma to do siebie, że wiele zależy w niej od króla. Jeśli jest mądry, to wszystko idzie w dobrym kierunku, jeśli mądry nie jest – wszystko zmierza zwykle ku katastrofie. Trzeba przyznać, że Maroko ma od wielu lat bardzo mądrego króla – podkreśla Pawłowski. Czytaj także: W Afryce jest za dużo ludzi. Europa udaje, że nie widzi problemuJak wygląda życie w Maroku?Nasz rozmówca przez kilka miesięcy mieszkał w Casablance. To największe miasto Maroka, liczy ponad 3 miliony mieszkańców. Choć stolicą jest Rabat, to Casablanca uchodzi za marokańskie centrum biznesowe.– Różnice między tym miastem a Europą nie są duże. Infrastruktura jest na podobnym poziomie. Wszędzie można płacić kartą, co jest rzadkością nawet w dużych miastach w sąsiedniej Algierii. W życiu codziennym generalnie nie zauważa się znaczących różnic. Gorzej niż w Europie działa policja. Miałem kiedyś stłuczkę pod Marrakeszem, a funkcjonariusze stwierdzili, że skoro nie był to poważny wypadek, to oni sprawą nie będą się zajmować. Na niskim poziomie stoi też publiczna służba zdrowia. Marokańczycy daliby się pokroić za nasz NFZ – przekonuje Pawłowski. Całkiem „europejsko" wyglądają również inne duże miasta w Maroku: Rabat, Fez, Tanger czy będący flagowym kurortem kraju Agadir. Popularny wśród turystów Marrakesz jest nieco bardziej afrykański, ale też ma dzielnice niewiele różniące się od tych hiszpańskich czy włoskich. Zobacz też: Nowy kraj z ambasadą w Moskwie. Kreml wie jak sięgnąć po diamentyMaroko – bezpieczeństwoKontrasty w tym kraju są jednak ogromne – kilka kilometrów za dużym miastem otwiera się zupełnie inny świat. Znikają zachodnie szyldy z budynków i asfalt z ulic, może poza główną drogą. Dominują tradycyjne stroje – u mężczyzn dżilaby, czyli charakterystyczne długie szaty z obowiązkowym kapturem, u kobiet hidżaby, w miastach noszone mniej więcej przez połowę widywanych na ulicach pań. – W Maroku żyje społeczeństwo dwóch prędkości, nie tylko pod względem finansowym. Jego część od klasy średniej w górę szybko zbliża się do europejskiego stylu życia. Klasa ludowa jest za to pod dość mocnym wpływem idei islamistycznych. Trudniej ją liberalizować, choć i tak to się dzieje. Występuje sytuacja paradoksalna: przywódcą religijnym jest król, a on poglądy ma dalekie od konserwatywnych. Od początku swojego panowania dąży do liberalizacji prawa i obyczajów. Znacznie poprawił sytuację kobiet. Wcześniej nie mogły one nawet podróżować bez męskiego opiekuna – mówi Pawłowski. Pawłowski poruszył wątek wpływów islamistycznych. Maroko nie jest krajem szczególnie zagrożonym terroryzmem. W XXI wieku doszło tam do dwóch dużych zamachów. W 2003 roku w serii eksplozji w kilku zatłoczonych miejscach w Casablance zginęło łącznie 45 osób. W 2011 roku bomba wybuchła w kawiarni w centrum Marrakeszu, zabijając 17 osób, w większości europejskich turystów.Zobacz też: Prześladowania chrześcijan w Nigerii. Dziennie giną 32 osobyW 2018 roku dwie młode turystki ze Skandynawii zostały porwane, a następnie zamordowane przez grupę powiązaną z Państwem Islamskim. Ich ciała znaleziono w górach Atlas, ok. 60 kilometrów od Marrakeszu. Od tamtej pory w Maroku nie odnotowano żadnej aktywności terrorystów. – Wszędzie tam, gdzie rozwarstwienie społeczne jest duże, ludzie biedni stają się podatni na radykalne poglądy. Wielu ekstremistów, m.in. członków ISIS, pochodzi z Maroka. Mowa o młodych ludziach opuszczających kraj. W samym Maroku kompletnie nie odczuwa się ich działalności. Władze intensywnie przeciwdziałają takim ruchom – zaznacza ekspert. Zobacz też: Rosja płaci, Rosja kusi, Rosja kłamie. Jak Kreml bałamuci Afrykę?Brzmi to wszystko bardzo optymistycznie, jednak przyszłość Maroka jest o tyle niepewna, że uzależniona głównie od jednej kwestii. – Mohammed VI ma 62 lata i poważnie choruje. Jego syn, książę Hassan, od lat jest intensywnie przygotowywany na jego następcę, ale pozostaje wielką niewiadomą. Wszyscy zastanawiają się, jaką strategię przyjmie. Jego dziadek skupiał się na budowaniu pozycji lidera państw arabskich. Jego ojciec woli budować pomost między Afryką a Europą, państwa arabskie trzymając na uboczu. Jeśli Hassan zamierza kontynuować linię Mohammeda, za ok. 20 lat Maroko będzie niewiele różniło się od Hiszpanii – ocenia Pawłowski. Wakacje w Maroku. Turystyczny rekordW 2025 roku Maroko pobiło swój turystyczny rekord. Tamtejsze ministerstwo turystyki przekazało, że kraj w ciągu minionych dwunastu miesięcy odwiedziło 19,8 miliona turystów. To wzrost o ponad 14 proc. względem 2024 roku, gdy było ich niespełna 17,5 miliona. Już trzeci rok z kolei zapisuje się w historii jako rekordowy. W 2023 roku do Maroka przyjechało 14,5 miliona turystów. Rekord sprzed pandemii – ustanowiony w 2019 roku – to niecałe 13 milionów gości z innych krajów.Dla porównania: Główny Urząd Statystyczny szacuje, że Polskę w 2024 roku odwiedziło niespełna 8 milionów zagranicznych turystów. Inna sprawa, że akurat nasz kraj z Marokiem pod tym względem trudno porównywać. Większe wrażenie może zrobić to, że Maroko przegoniło w kategorii turystyka pełen starożytnych zabytków Egipt – przez ten kraj w 2025 roku przewinęło się ok. 19 milionów turystów. – To efekt świadomej polityki turystycznej rządu. Maroko chce przyciągać turystów, pozycjonując się jako kraj łączący orientalną tradycję z nowoczesnością i jednocześnie stosunkowo liberalny obyczajowo. W 2030 roku odbędą się tu piłkarskie mistrzostwa świata. Ta impreza ma zapewnić Maroku wieloletni turystyczny boom. Trwający Puchar Narodów Afryki jest próbą generalną przed mundialem. Marokańczycy pokazują, że dbają też o afrykańskich turystów. W Tangerze, gdzie kilka meczów rozegrała reprezentacja Senegalu, kelnerzy nauczyli się nawet podstawowych zwrotów w dominującym w tym kraju języku wolof – mówi ekspert ds. Śródziemnomorskich. Pawłowski zaznacza, że król Mohammed VI przyciąga turystów do Maroka nie tylko w celu wzmacniania gospodarki. – Chce, by Marokańczycy obserwowali zagranicznych gości i podłapywali od nich zachodnie zwyczaje. To ma przyspieszyć liberalizację obyczajów – wyjaśnia współpracownik Instytutu Nowej Europy. Zobacz też: Lecieli zagrać mecz życia. Do lotniska zabrakło kilku minutReprezentacja Maroka – skąd pochodzą zawodnicy? Maroko intensywnie promuje się też przez sport, zwłaszcza piłkę nożną. Na fali wielkiego sukcesu z 2022 roku rodzi się tam futbolowa potęga. Skład seniorskiej kadry z roku na rok wygląda na coraz mocniejszy. Jesienią Maroko zostało mistrzem świata do lat 20. Kilka tygodni później na mundialu do lat 17 dotarło do ćwierćfinału.– Wydaje mi się, że władze, inwestując mnóstwo pieniędzy w futbol, traktują go jako wentyl bezpieczeństwa. Zdają sobie sprawę, że niezadowolenie manifestowane na stadionach szybko może rozlać się na inne obszary życia. Jednocześnie dostrzegły, że społeczeństwo potrzebuje historii sukcesu, a piłkarze świetnie wypełniają tę potrzebę. Euforia po dotarciu do półfinału mundialu w Katarze dodatkowo napędziła piłkarski entuzjazm. Mnóstwo dzieci biega za piłką po marokańskich ulicach – opowiada nasz rozmówca.W tych historiach sukcesu tkwi akurat haczyk. Większość piłkarzy reprezentacji Maroka to ludzie urodzeni w Europie – głównie we Francji, Holandii i Hiszpanii. Zdecydowanie największą gwiazdą marokańskiej kadry od lat jest Achraf Hakimi z Paris Saint-Germain. On urodził się i dorastał w Madrycie, piłkarskie nauki pobierał w akademii Realu. Najlepszym zawodnikiem Maroka na trwającym Pucharze Narodów Afryki jest Brahim Diaz, urodzony na południu Hiszpanii.Bramkarz Yassine Bounou przyszedł na świat w Kanadzie. To on w serii rzutów karnych z Nigerią obronił dwa strzały rywali i zapewnił Marokańczykom awans do upragnionego finału. Są też oczywiście gracze, którzy za dzieciaka grali w piłkę na ulicach marokańskich ulic. Ayoub El Kaabi, zdobywca dwóch bramek po uderzeniach przewrotką, urodził się w Casablance. Jego konkurent do gry w ataku, Youssef En-Nesyri, pochodzi z Fezu, najstarszego miasta w Maroku, do dziś słynącego z wyrobów skórzanych i trzymającej się metod sprzed setek lat garbarni Chouara. Finał Pucharu Narodów Afryki 2025: Maroko – SenegalDla marokańskich kibiców nie ma większego znacznie, czy w finale bohaterem będzie ktoś urodzony w Europie, czy piłkarz wychowany w kraju. Liczy się tylko to, żeby wygrać z Senegalem i po dokładnie 50 latach odzyskać tytuł najlepszej drużyny w Afryce. Mecz finałowy odbędzie się w niedzielę 18 stycznia o 20:00.A za pół roku mundial i walka o powtórzenie, albo i przebicie, rezultatu z 2022 roku. Wtedy dotarcie Maroka do półfinału było wielką sensacją, teraz należałoby traktować taki wynik po prostu jako lekką niespodziankę. Istotniejszym celem pozostaje jednak mundial w 2030 roku, który Maroko zorganizuje wspólnie z Hiszpanią oraz Portugalią. Choć akurat podczas tej imprezy wynik sportowy wcale nie będzie najważniejszy.Zobacz też: Były trener Legii odmówił wyjazdu z Iranu