„Zostawiłem go tam”. 31-letni Japończyk został aresztowany po tym, jak jego dwuletni syn wpadł do pralki i się udusił. Do tragedii doszło 27 kwietnia ubiegłego roku w mieście Kasumigaura w prefekturze Ibaraki. Teraz jednak śledczy podjęli decyzję o zatrzymaniu ojca. Yuki Yamaguchi został aresztowany w środę w sąsiednim mieście Tsuchiura.Zdaniem policji chłopiec o imieniu Aoi był w pralce między godziną 10 a 10.20. Dopiero około godziny 10.29 Yamaguchi zadzwonił na numer alarmowy i powiedział, że jego syn nie oddycha.Prokuratura zarzuca 31-latkowi, że nie dopełnił obowiązku ochrony dziecka, co skutkowało jego śmiercią. „Zostawiłem go tam i nie udzieliłem mu pomocy” – przyznał mężczyzna podczas przesłuchania.Chłopiec wspiął się na pralkęFunkcjonariusze ustalili, że pralka znajdowała się w pokoju chłopca i nie była używana w chwili zdarzenia. Ma około 90 centymetrów wysokości i jest otoczona uchwytami. Przypuszcza się, że Aoi wspiął się na nią o własnych siłach i przypadkowo do niej wpadł.Japońska agencja Kyodo nie precyzuje, jaka kara grozi ojcu.Czytaj także: Staruszka zabiła męża orzechami. Sąd nie miał wątpliwości