Akcja przeciwko złodziejom aut. Przed sądem krajowym w Cottbus na wschodzie Niemiec ruszył proces 27-letniego Polaka oskarżonego o zabójstwo policjanta. Funkcjonariusz zginął podczas akcji wymierzonej w złodziei aut. Do tragedii doszło we 7 stycznia ubiegłego roku w Lauchhammer w Brandenburgii podczas policyjnego pościgu za złodziejami samochodów. Zatrzymano wtedy łącznie czterech Polaków.Jeden z nich – 27-latek – prowadził skradziony pojazd. Pozostali jechali w aucie eskortującym. Według śledczych to właśnie kierowca skradzionego samochodu podczas manewru wyprzedzania miał potrącić nadkomisarza policji Maximiliana Stoppę, który wysiadł z radiowozu i próbował rozłożyć na jezdni kolczatkę. 32-letni funkcjonariusz zmarł na miejscu.Znamiona morderstwaProkuratura zarzuca oskarżonemu, że chciał w ten sposób ukryć fakt, iż jako członek gangu zajmującego się kradzieżą samochodów brał udział w przestępstwie. „Zamiar ukrycia” jest prawnie uznawany za znamiona morderstwa.Na razie zaplanowano do 25 marca dziewięć dni procesowych. Wtedy może zapaść wyrok. Śmierć funkcjonariusza Maximiliana Stoppy wywołała w Niemczech ogromne poruszenie i liczne wyrazy współczucia. W marszu żałobnym w Dreźnie w styczniu ubiegłego roku wzięło udział ponad tysiąc funkcjonariuszy, a w uroczystościach kościelnych uczestniczyli także ówczesna ministra spraw wewnętrznych Niemiec oraz premierzy Saksonii i Brandenburgii.Czytaj także: Polski kierowca staranował w Niemczech 50 aut. Jest decyzja sądu