Relacja z Iranu. Liczba zabitych w Iranie „jest katastrofalna i nie do oszacowania” – taką ocenę sytuacji w tym kraju przedstawił serwisowi Euronews Ilya Hashemi, popularny na Telegramie aktywista, którego kanał, jest źródłem wiarygodnych informacji o tym, co się dzieje w Iranie, gdzie przez dwa tygodnie doszło do największych od lat protestów. Jeden z irańskich oficjeli przyznał we wtorek, że w wyniku protestów, które reżim brutalnie temperował, zginęło do tej pory dwa tysiące osób. W tym gronie liczył też zabitych po stronie służb bezpieczeństwa, bez przedstawiania dokładnego bilansu.Protesty wybuchły dwa tygodnie temu ze względu na beznadziejną sytuację gospodarczą w irańskim państwie, co objawiało się m.in. hiperinflacją.Internet odcięty na ponad 112 godzinReżim użył całej swojej siły, by opanować sytuację, w tym poprzez blokowanie internetu, co utrudniało pozyskiwanie informacji. Jednym z lepszych źródeł, jak podał Euronews, był kanał Ilyi Hashemiego na Telegramie.Czytaj także: Dlaczego cały świat patrzy na Iran? Ropa, atom, geografia i wpływyWedług jego relacji dostęp do internetu był całkowicie odcięty przez ponad 112 godzin. Wszystkie informacje, jakie udało się przekazać z Iranu, zostały wysłane za pośrednictwem połączenia Starlink.Nieoficjalne szacunki: 15 tysięcy zabitych – Sytuacja, która wciąż się rozwija w Iranie, to masowe zabójstwa i katastrofa – powiedział Hashemi. – Skala zabitych jest katastrofalna i trudna do oszacowania – dodał. Mówi się nawet o 15 tys. ofiarach śmiertelnych.Hashemi powiedział, że rozmawiał z personelem medycznym w szpitalach w Teheranie, Szyrazie, Raszcie, Sari i Kermanie. Lekarz ze szpitala transplantologicznego w Szyrazie zwrócił się o pomoc, ponieważ wiele osób straciło wzrok. Tylko w jednym szpitalu zgłoszono ponad 300 przypadków urazów oka.Czytaj także: Gaz łzawiący i aresztowania. W Minneapolis wrze– Obecna sytuacja to totalne ludobójstwo, zbrodnia przeciwko ludzkości, a świat milczy, wyjaśniając, dlaczego jest tak mało filmów. Irańczycy nie mają internetu, a sytuacja jest katastrofalna – pytał.Do pacyfikacji protestów wykorzystano 15-latków z broniąHashemi wyjaśnił, że Republika Islamska używa detektorów RF do identyfikacji urządzeń Starlink. Władze desperacko próbują uniemożliwić stabilne połączenia, używając urządzeń zagłuszających sygnały i GPS, wkraczając do domów i przesłuchując podejrzane osoby.– Prędkość wysyłania danych przez użytkowników Starlink w Iranie drastycznie spadła. Sytuacja jest bardzo niepokojąca – podkreślił.Świadek z Szirazu powiedział Hashemiemu, że siły Basidż wykorzystywały chłopców w wieku zaledwie 15 lat z powodu braku personelu. Świadek opisał nastolatka, któremu dano strzelbę, który „w ogóle nie rozumiał, co robi i jakby grał w grę wideo; nagle wchodził w tłum i strzelał”.Iran nie żałuje zabijania własnych obywateliInny świadek z teherańskiej dzielnicy Pars zeznał, że funkcjonariusz sił bezpieczeństwa zamontował karabin maszynowy na radiowozie i strzelał do ludzi bez ostrzeżenia.Czytaj także: Trump ostrzega Iran przed egzekucjami protestującychHashemi zaznaczył, że nie miał żadnych wiadomości z Sanandażu, Izeh i dziesiątek miast, setek powiatów i małych wiosek w południowym Iranie, w tym z Sistanu i Beludżystanu, bo mieszkańcy nie mieli dostępu do Starlinka.– Jeśli do dziś ludzie mówili o najbrutalniejszej zbrodni, która miała miejsce 7 października, powinni mówić o najbrutalniejszych czynach rządu wobec obywateli własnego kraju. Republika Islamska jest państwem terrorystycznym, które nie żałuje zabijania ludzi – powiedział Haszemi.