Namysłowskie Centrum Zdrowia. Przypadki choroby zakaźnej potwierdzono u siedmiorga podopiecznych zakładu opiekuńczo-leczniczego oraz u dziesięciorga jego pracowników. Odwiedziny w oddziale zostały wstrzymane do odwołania - informuje portal nto.pl Obecnie oddział opiekuńczo-leczniczy Namysłowskiego Centrum Zdrowia jest zamknięty dla odwiedzających. Rodziny przebywających w nim pacjentów nie mogą nawet odebrać ubrań do prania. Powodem miała być tajemnicza wysypka. Czytelnik, który zaalarmował portal, zwrócił uwagę, że personel oddziału zaczął pracować w specjalnej odzieży ochronnej. – Mamy infekcję na oddziale –.potwierdziła w rozmowie z Nto.pl Katarzyna Libor-Mazur, prezeska Namysłowskiego Centrum Zdrowia. – W jednym miejscu przebywa wiele osób, za nami czas odwiedzin świątecznych. Pojawiła się infekcja, więc musimy ją przeczekać. Gdy będziemy mieli pewność, że zapanowaliśmy nad sytuacją, wszystko wróci do normy – dodała, nie zdradzając jednak, o jaką infekcję chodzi ani jakie objawy ona powoduje.– Wszystko jest pod kontrolą – zapewniła. – Jest sezon infekcyjny, to mamy infekcję.Sanepid potwierdza. Tajemnicza infekcja to świerzbO sprawę tajemniczej infekcji portal zapytał sanepid.– 30 grudnia 2025 roku wpłynęła do nas informacja z Namysłowskiego Centrum Zdrowia, dotycząca wystąpienia ogniska epidemicznego świerzbu w działającym na terenie tego szpitala zakładzie opiekuńczo-leczniczym – potwierdziła Irena Szewczyk, zastępczyni Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Namysłowie.– Dzień później pracownicy oddziału epidemiologii przeprowadzili kontrolę w szpitalu, dotyczącą przestrzegania wymagań higieniczno-zdrowotnych. Wydano też zalecenia pokontrolne, które mają wyeliminować ognisko zakażenia.Okres wylęgania świerzbu to około trzech-sześciu tygodniZ informacji przekazanych przez sanepid wynika, że wśród zakażonych są zarówno pacjenci, jak i członkowie personelu.Czytaj także: Śpisz za krótko? Możesz żyć krócej. Niedobór snu diametralnie skraca życie– Na tę chwilę mówimy o siedmiu pacjentach oraz dziesięciu pracownikach. Chorzy są pod stałym nadzorem, a wprowadzony zakaz odwiedzin będzie obowiązywał do czasu całkowitego wygaszenia ogniska. To ważne, bo mamy do czynienia z chorobą zakaźną, której okres wylęgania wynosi około trzech-sześciu tygodni – podkreśliła Szewczyk.