Uroczysta gala odbędzie się 26 stycznia. Agata Turkot, Sebastian Dela, Bartłomiej Deklewa, Izabella Dudziak i Karolina Rzepa zostali finalistami Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego 2025, przyznawanej młodym aktorom wyróżniającym się wyjątkową indywidualnością. Gala wręczenia wyróżnienia odbędzie się 26 stycznia w warszawskim kinie Iluzjon. Sylwetki finalistów zaprezentowano podczas konferencji prasowej w warszawskiej klubokawiarni Pardon, To Tu.W gronie nominowanych znalazła się Agata Turkot. Dostrzeżono ją za rolę Gośki – młodej lektorki doświadczającej przemocy domowej – w filmie „Dom dobry” Wojciecha Smarzowskiego. – Przemoc powinna przestać być tematem tabu. Powinniśmy też edukować, czym jest przemoc, jak możemy zareagować, do kogo zwrócić się o pomoc. Policja, pracownicy różnych instytucji powinni przechodzić odpowiednie szkolenia, na których byliby uczeni, jak reagować przy tego typu wezwaniach. Myślę, że to jest najważniejsze. Mam też takie osobiste marzenie, żeby wstyd zmienił kierunek. To nie osoba doświadczająca przemocy powinna się wstydzić, tylko ta, która tę przemoc stosuje – zwróciła uwagę aktorka w listopadzie ub.r. w rozmowie z PAP Life.Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego 2025 – znamy finalistówNagroda może trafić również do Sebastiana Deli, który wykreował postać ambitnego studenta Ola Kosaka w filmie dyplomowym studentów łódzkiej Szkoły Filmowej „Błazny” w reż. Gabrieli Muskały. – Czy ta rola dała mi spełnienie podczas projektu? Tak, uważam, że to była bardzo ciekawa rola. Sam fakt, że zagraliśmy całym rokiem (...) i to, że mogliśmy się spotkać wszyscy na scenie, było rewelacyjne. Czy ja bym zwrócił na siebie uwagę po tym filmie? Myślę, że nie, ale mówię tak à propos wszystkich nagród. Za nominację bardzo dziękuję. To jest cudowne wyróżnienie – zapewnił.Troje kolejnych finalistów – Bartłomiej Deklewa, Karolina Rzepa oraz Izabella Dudziak – zagrało rodzeństwo wchodzące w dorosłość w „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej”, pełnometrażowym debiucie Emi Buchwald. Jak podkreśliła Rzepa, nie jest to opowieść o wielkich dramatach, lecz małych problemach, z którymi każdy człowiek styka się na pewnym etapie życia. – One zostały potraktowane z delikatnością, precyzją i czułością. To są rzeczy, których normalnie nie zauważamy, a Emi zwraca uwagę, że te relacje nie są łatwe. Rzeczy, które wydają się malutkie, mogą być bardzo bolesne – powiedziała.Według Deklewy, praca na planie była pozbawiona napięcia towarzyszącego zwykle debiutom. – Emi była nieprawdopodobnie przygotowana. Ona w ogóle bardzo przykłada się do szczegółów. Montaż trwał długo, bo naprawdę dłubała w tym filmie. Na planie czułem się zaopiekowany i bezpieczny. Zawsze była obok i była pomocna – ocenił. Dudziak dodała, że reżyserka wiedziała, na jakim efekcie jej zależy, co wcale nie jest oczywiste. – To nam bardzo pomogło. I też trzymała się mocno tekstu. Czasem chcieliśmy wrzucić coś od siebie, ale ona wiedziała dokładnie, czego chce – wspomniała.Nazwisko zwycięzcy zostanie ogłoszone w poniedziałek 26 stycznia podczas gali w warszawskim kinie Iluzjon. W trakcie uroczystości dowiemy się także, do kogo trafi Nagroda im. Bolesława Michałka za najlepszą książkę filmową. Szansę na to prestiżowe wyróżnienie otrzymały publikacje „Elektroniczny bandyta: rynek wideo w Polsce okresu transformacji” Grzegorza Fortuny Jr (słowo/obraz terytoria), „Cannes: religia kina” Tadeusza Sobolewskiego (Wydawnictwo Agora) oraz „Niezależni producenci: Studio Filmowe im. Karola Irzykowskiego w latach 1981–2005” Emila Sowińskiego (Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego).Zobacz także: „Zima pod znakiem wrony”. Koprodukcja Telewizji Polskiej wkrótce w kinach