Debata TVP Info. Wokół umowy Unii Europejskiej z państwami Mercosuru narosło wiele mitów, a jej wejście w życie jest określane przez środowiska rolnicze i prawicowe jako „koniec polskiego rolnictwa”. W debacie TVP Info eksperci zastanawiali się nad tym, co naprawdę oznacza dla Polski owiana złą sławą umowa. Wśród państw UE jest wystarczająca większość i umowa zostanie podpisana, co dokona się w najbliższych dniach w Paragwaju. Choć wiele osób skupia się na rolnictwie, to umowa jest przede wszystkim zobowiązaniem handlowym, które może przynieść korzyści dla różnych gałęzi polskiej gospodarki. Dr Bernatowicz: Mercosur to szereg szans Prezes Związku Pracodawców BCC dr Łukasz Bernatowicz zwrócił uwagę, że część członków BCC czują się wzięci za zakładników jednej grupy, czyli rolników. – Z punktu widzenia przedsiębiorców widzimy szereg szans. To jest 720 milionów ludzi w krajach Mercosur. To jest ogromny rynek zbytu. Wreszcie Unia wkłada stopę w drzwi i uprzedza Rosję i Chiny i osiąga jakiś cel – podkreślił. – Spektrum firm, które skorzystają jest całkiem spore i patrzyłbym na to z perspektywy szans, choć widzimy zagrożenia dla branży rolniczej i ich nie bagatelizujemy – powiedział. Prof. Kalinowski: Umowa nie zabije polskiego i europejskiego rolnictwa– Działamy w sferze emocji. Mam poczucie, że wszelki rozmowy dotyczące tej sfery rolniczej umowy Mercosur nie opierają się na faktach, lecz na emocjach, na przekazach w formie figury retorycznej, że „umowa zabije polskie, czy europejskie rolnictwo”. Nic bardziej mylnego – podkreślił prof. Sławomir Kalinowski, Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN.Naukowiec wskazał, że „na wiele produktów rolnych będą kontyngenty, do których będziemy dochodzili przez lata”. – Najbardziej wrażliwe produkty są wyłączone z liberalizacji całkowicie albo w części – powiedział, podając przykład mięsa wołowego. – Jeśli mówimy o mięsie wołowym, dojście do kontyngentu to 99 tysięcy ton, a my spożywamy w UE 6,5 mln ton. My już mamy na rynku europejskim ponad 200 tys. ton mięsa wołowego z tych państw. Mercosur już jest na rynku europejskim. To nie jest otwarcie rynku, lecz jego uporządkowanie – podkreślił. Prof. Kalinowski podkreślił, że rolnicy są grupą najbardziej zabezpieczoną wszelkimi klauzulami.Prof.Słok-Wódkowska: Są zabezpieczeniaProf. Magdalena Słok-Wódkowska z Katedry Prawa Ponadnarodowego Uniwersytetu Warszawskiego wskazała, że obecnie w UE jest około czterdziestu obowiązujących umów handlowych.– Warto powiedzieć, że równolegle jest procedowana dokładnie w takiej samej procedurze umowa z Meksykiem, tylko tam jest rynek mniejszy i budzi mniej kontrowersji – powiedziała. Dodała także, że od wielu lat mamy również umowę z Chile. Zwróciła uwagę na to, że w umowie przewidziano procedury, które polegają na kontroli środków sanitarnych. – To my będziemy wpuszczać te towary w oparciu o normy. Tam są normy, które wymagają tego, żeby te produkty spełniały normy do umieszczenia go na rynku są to normy zarówno techniczne, jak i sanitarne, więc zabezpieczenia są – podkreśliła.