Groził już atakiem jądrowym na Polskę. Władimir Sołowjow, jeden z najważniejszych rosyjskich propagandystów, ocenił, że Moskwa powinna zastanowić się nad swoją „strefą wpływów”. Twierdził, że reżim Władimira Putina powinien przeprowadzić agresje na Armenię oraz w Azji Środkowej. Niezależny rosyjski serwis Meduza przytoczył słowa Władimira Sołowjowa z jednego z jego programów. Przekonywał, że Rosja powinna wziąć przykład z działań Stanów Zjednoczonych w Wenezueli, które wywiozły dyktatora Nicolasa Maduro oskarżanego przez Waszyngton o narkoterroryzm. W jego ocenie interwencja ta była „pluciem w prawo międzynarodowe”.„Dla nas to, co dzieje się w Armenii, jest o wiele bardziej bolesne niż to, co dzieje się w Wenezueli. Utrata Armenii to gigantyczny problem. Problemy w naszej Azji, w Azji Środkowej – to może być dla nas gigantyczny problem. Musimy bardzo jasno określić nasze cele i zadania” – mówił propagandysta.„Kogo obchodzi prawo międzynarodowe i porządek międzynarodowy? Jeśli dla naszego bezpieczeństwa narodowego konieczne było utworzenie specjalnej operacji wojskowej w Ukrainie (SMO; eufemistyczny zwrot oznaczający pełnoskalową bandycką napaść – przyp. red.), to dlaczego – kierując się tymi samymi względami – nie możemy utworzyć SMO w innych punktach naszej strefy wpływów?” – dopytywał patodziennikarz.Armenia reaguje na słowa SołowjowaMinisterstwo Spraw Zagranicznych Armenii zareagowało na te skandaliczne słowa. Wezwano rosyjskiego ambasadora i wręczono mu notę protestacyjną, „w której wyraża się głębokie oburzenie komentarzami wygłoszonymi na antenie programu państwowej stacji telewizyjnej”. Baku podkreśla, że takie uwagi są niezgodne z przyjaznymi stosunkami między Moskwą a Erywaniem.Sołowjow jest jednym z głównych prokremlowskich propagandystów, wychwalających zbrodnie reżimu Władimira Putina. W czerwcu ubiegłego roku groził atakiem jądrowym na Polskę.„Po cichutku, pomaleńku – (przerzucamy) mosty przez Dniepr, po cichutku, pomaleńku – (tworzymy) punkty przerzutu broni (...). Na wszelki wypadek zrzućcie jeszcze coś w Polsce. I powiedzcie im szczerze: 'Chłopaki, jeśli teraz zamkniecie program dostaw broni na Ukrainę, to nic nie zrzucimy. Jeśli nie przestaniecie – to do widzenia'” – mówił rosyjski zbrodniarz.Groził też między innymi państwom bałtyckich i Wielkiej Brytanii. W październiku ubiegłego roku mówił o zagładzie ukraińskich miast. „Jeżeli się nie poddacie, nie będzie życia ani w Charkowie, ani w Połtawie, ani w Odessie. Nie będzie tych miast. Nie będzie Kijowa” – twierdził Sołowjow.Czytaj także: Rosja czyści własne szeregi. Władza Putina „zjada” sama siebie