Katarzyna Zillmann w rozmowie z portalem TVP.Info. Wodę zamieniła na parkiet. Nie żałuje tej decyzji. Katarzyna Zillmann wróciła z przytupem. Po świętowaniu olimpijskiego medalu i zaleczeniu kontuzji kolana postawiła na taniec. Nie ukrywa jednak, że nadal marzy o międzynarodowych sukcesach. – Rygor treningowy i skrajne wycieńczenie to coś wspaniałego. Jesteśmy trochę jak masochiści – mówiła w rozmowie z TVP.Info. Wicemistrzyni olimpijska z Tokio pojawiła się na Gali Mistrzów Sportu w Teatrze Wielkim w Warszawie, gdzie trzymała kciuki za zwycięstwo przyjaciółki. Tak się stało. Statuetka dla sportowca roku trafiła w ręce Klaudii Zwolińskiej. – Jestem ukontentowana, że wygrała. Byłam w takim samym szoku jak ona. Kobiety przejęły w ostatnich latach ten plebiscyt. Wygrywała Iga Świątek oraz Ola Mirosław. Bardzo mnie to cieszy. Chociaż dziwi, że w zestawieniu najlepszych zabrakło Ewy Pajor. Wykonała wielką robotę w ostatnich miesiącach. Trochę żałuję również, że w czołowej dziesiątce zabrakło wioślarzy Mirosława Ziętarskiego oraz Mateusza Biskupa. Zdobyli złote medale mistrzostw świata i Europy. To wielki wyczyn – przekazała.Katarzyna Zillmann: chcę zdobyć kolejne medaleZillmann w poprzednich latach zmagała się z poważnymi urazami. Kontuzja kolana pojawiła się w najmniej oczekiwanym momencie i zakończyła się operacją. Komplikacje wykluczyły wioślarkę z przygotowań do igrzysk olimpijskich w 2024 roku. Powoli jednak wraca na sportową ścieżkę.– W 2025 roku brakowało sportowego szczęścia. Takie wydarzenia jak Bal Mistrzów Sportu bardzo inspirują. Po pięciu sekundach oglądania gali trzęsło mnie w środku. Już wiem, że miałam zbyt długą przerwę od sportu. Bardzo mi tego brakuje. Nie da się ze mnie wyplenić potrzeby rywalizacji z innymi. Nie jestem w wieku emerytalnym – szczególnie jeśli chodzi o sport wytrzymałościowy. Ciągle mi mało – dodała.30-latka podkreśla, że nie potrafi w żaden sposób zastąpić emocji, które towarzyszą jej w trakcie zmagań.– Na co dzień nie da się poczuć tego samego, co w tracie rywalizacji. Rygor treningowy i skrajne wycieńczenie to coś wspaniałego. Jesteśmy trochę jak masochiści. To jest tak, że niby Klaudia zdobyła nagrodę dla najlepszego sportowca w kraju, a już w głowie planuje kolejne zgrupowania. Najlepsi mają poukładane wszystko od A do Z. Spokój jest kluczowy, by osiągać wielkie rzeczy. Poza tym niektórzy rywalizują nawet w trzech olimpijskich konkurencjach. Chcę jak najszybciej wrócić do ścisłej czołówki – oznajmiła.Czytaj też: „Lewy” znów to zrobił. Wielkie świętowanie po zdobyciu pucharuPolka nie ukrywa, że w ostatnim czasie zmagała się z problemami, o których wcześniej nawet nie myślała. – Wkroczyłam w świat, którego do końca nie znałam. Jeszcze w pełni nie ogarniam tego środowiska. Za mną występ w między innymi w „Tańcu z Gwiazdami”. To było świetne, bardzo emocjonalne doświadczenie, ale też sportowe. Ciało poczuło, że istnieją też inne mięśnie, niż te wykorzystywane w trakcie wiosłowania. Myślałam, że już nic mnie nie zdziwi, jeśli chodzi o sport i fizyczność. Myliłam się. Byłam w dużym błędzie. Zachłysnęłam się na moment tańcem. Dorywczo chciałabym kontynuować tę przygodę – tłumaczy i dodaje:– Najbardziej zdziwiło mnie... dosłownie wszystko! Nie da się wybrać jednej rzeczy. Nie miałam pojęcia, w co się pakuję. Uczyłam się liczenia rytmu, szukania opozycji we własnym ciele oraz partnerki. W trakcie przygotowań pracowało się trochę jak z wodą. Za mną magiczne chwile.Zillmann jest już spełniona jako sportsmenkaWioślarka na nowo musiała nauczyć się walki z wielkimi emocjami.– W trakcie pierwszego programu i występu na żywo w telewizji myślałam, że „pikawa” mi wyskoczy. Stałam jak wryta. Nie wiedziałam, co się dzieje wokół. Potem już jakoś poszło. Wielkim plusem był fakt, że taniec pomógł mi w pełni wyzdrowieć. To była idealna rehabilitacja. Czuję się lepiej niż przed dołączeniem do programu. Liczę, że uda mi się wrócić do sportu na najwyższym poziomie – mówiła.Celem będą starty w mistrzostwach Europy we Włoszech (30.07-02.08) oraz przygotowania do kolejnych igrzysk olimpijskich. – W głowie siedzą kolejne medale. Nie ukrywam, że jako sportowiec jestem już spełniona. Zdobyłam srebro olimpijskie i złoto mistrzostw świata i Europy ze wspaniałą osadą. W dobrze działającym systemie potrzeba jednak wielu osób. Wzdycham, gdy myślę o tamtych czasach. Liczę, że jeszcze uda się zrobić coś fajnego – zapewniła.Czytaj też: El Clasico w Arabii Saudyjskiej dla Barcelony. Gol LewandowskiegoZillmann na Balu Mistrzów Sportu pojawiła się z Janją Lesar. Ten duet wzbudzał wiele kontrowersji w przestrzeni publicznej. – Trenujemy razem, trzymamy się razem. Bal to okazja do potańczenia. Tańczyć coś razem potrafimy, to jest dobra okazja do spotkania – podsumowała. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Telewizja Polska (@telewizjapolska)Podkreśla też, że zdziwiła ją liczba artykułów na jej temat oraz poziom zainteresowania jej osobą.– Żyjąc w świecie sportu, jesteśmy bardzo emocjonalni. Cieszymy się z małych zwycięstw. Nawet po dobrym treningu potrafimy sobie wskoczyć w ramiona. W środowisku show-businessu jest nieco inaczej. Oddziałują tam inne wrażenia. Śmiałam się, że w trakcie programów na żywo byłam pod wpływem „substancji odurzających”. Chodzi o dopaminę, którą naturalnie wydziela mózg. Wychodzę przed szereg. Czuję, że rozpoznawalność wzrosła. Nie wpisuję się przecież w ścisłe schematy kobiecości. Jednocześnie podkreślam, że jestem kobietą i jestem z tego dumna. Mogę robić, co chcę. Ludzi to tam samo fascynuje, jak irytuje. Bardzo ciekawa perspektywa – zakończyła.Czytaj też: Smutne pożegnanie Kamila Stocha z Zakopanem