Kara za nie swoje mandaty. Czeska policja odbiera tablice rejestracyjne polskim autom w leasingu, mimo że ich kierowcy nie popełnili żadnego wykroczenia. Powodem są zaległe mandaty przypisane do firm leasingowych, często za przewinienia zupełnie innych użytkowników. Sprawa nabrała rozgłosu po nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Przepisy umożliwiające służbom takie działania weszły w życie w Czechach już 4 lata temu, ale nie były dotychczas skrupulatnie egzekwowane. Teraz wielu polskich turystów wybierających się np. na narty do naszych południowych sąsiadów może przeżyć przykre rozczarowanie. Jeden taki przypadek z początku roku został szeroko opisany w social mediach.Sprawa jest poważna, bo odzyskanie zatrzymanych przez czeskich policjantów tablic rejestracyjnych jest możliwe tylko po uregulowaniu wszystkich należności, jakie są nałożone na firmę leasingową.W związku z zaistniałą sytuacją ostrzeżenia do obywateli wystosował już polski MSZ. Czesi zatrzymują polskie osobówki i ciężarówki„Przypominamy, że jeśli jesteś użytkownikiem auta (samochodu osobowego, ciężarówki) w leasingu, pamiętaj, że czeska policja jest upoważniona do ściągania długów powstałych z tytułu nieopłacenia mandatów za naruszenie przepisów drogowych. Odzyskiwanie należności dotyczy mandatu nałożonego zarówno na kierowcę, jak i właściciela pojazdu i następuje w miejscu kontroli drogowej. Jeśli korzystasz z auta w leasingu od firmy leasingowej, która nie opłaciła zaległych kar z tytułu przekroczenia prędkości zarejestrowanych przez fotoradary w Czechach, policja może nałożyć mandat karny obejmujący całościowe zadłużenie danej firmy leasingowej” – można przeczytać w informacji na stronach rządowych.Zobacz także: Akcja służb na lotnisku w Pradze. Gotowość do zamknięcia strefy powietrznejMinisterstwo spraw zagranicznych zaleca, aby przed wyjazdem do Czech upewnić się, że firma leasingowa, z której usług się korzysta, ma uregulowane zobowiązania.