Dezinformacja w sieci. Na jednym z portali społecznościowych opublikowano zdjęcie policjanta z informacją, że to on miał dopuścić się gwałtu na funkcjonariuszce z Piaseczna. Na fotografii można było zobaczyć osobę niezwiązaną ze sprawą.– Wykorzystano bezprawnie wizerunek funkcjonariusza, który na co dzień pełni służbę w garnizonie świętokrzyskim – podkreśliła podkom. Małgorzata Perkowska-Kiepas, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.Fake newsy i internetowa stygmatyzacja– Ta ciemna strona internetu znów dała o sobie znać. Mamy do czynienia ze stygmatyzacją, wpuszczaniem do sieci niezweryfikowanych informacji i niezwykle opresyjnym działaniem internetu, ukierunkowanym na krzywdę niewinnego człowieka – zauważyła dr Magdalena Piłat-Borcuch, socjolożka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.Policja przypomina: w sieci nie ma anonimowościInternet często daje poczucie anonimowości – zarówno autorom fake newsów, jak i osobom publikującym wulgarne wpisy wobec innych internautów. Policja przypomina jednak, że to złudne poczucie.– Każdy, kto cokolwiek publikuje w sieci, zostawia po sobie ślad. Nikt nie jest do końca anonimowy – to zazwyczaj tylko kwestia czasu, aby dotrzeć do autora – zaznaczył aspirant Maciej Ślusarczyk z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.Zobacz: Gwałt na funkcjonariuszce. Dymisja w warszawskiej Policji