Kto osądzi gang „Piotruli”? Groźni handlarze narkotyków związani z gangiem „Piotruli” z Torunia mogą odzyskać wolność po wpłaceniu poręczeń majątkowych w wysokości od 100 tys. do 250 tys. zł. Wszystko dlatego, że ich proces, który zaczynał się dwa razy, zmienił się w farsę wobec zamieszania z „neosędziami”. Jeden z nich nie chce sądzić sprawy, bo uważa, że jego poprzedniczka nie powinna zostać wyłączona z orzekania. Portal TVP.Info ujawnił kuriozalną sprawą, jaka ma miejsce w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Chodzi o proces narkogangu Piotra P. ps. Piotrula. Najgroźniejsi członkowie tej bandy są aresztowani od trzech lat, a sprawa była dwukrotnie rozpoczynana i de facto nie wyszła poza odczytanie aktu oskarżenia. W dodatku sędzia referent nie chce jej sądzić. Są już tego pierwsze efekty. W grudniu Sąd Apelacyjny w Warszawie rozpatrywał wnioski o przedłużenie aresztów wobec „Piotruli” i jego kamratów. I tak, jak przewidywaliśmy, uznał, że oskarżeni byli wystarczająco długo izolowani. Uchylił więc warunkowo areszty, zamieniając je na poręczenia majątkowe w wysokości od 100 tys. do 250 tys. zł. Następnego dnia jeden z oskarżonych był już wolny, po tym jak wpłacono za niego 100 tys. zł. „Piotrula” może mieć uchylony areszt za 250 tys. zł. Jednak, na szczęście, w jego przypadku wpłacenie kaucji nie oznaczałoby odzyskania wolności. Jest bowiem aresztowany do innej sprawy. – Jesteśmy pewni, że gdy tylko ten drugi areszt zostanie uchylony lub zamieniony na poręczenie majątkowe, wtedy od razu wpłaci stosowną kaucję i zniknie. Ma kontakty przestępcze w całej Europie i pieniądze, aby się ukrywać przez dłuższy czas. Tym bardziej, że sędzia wyznaczony do prowadzenia procesu, konsekwentnie odmawia jej prowadzenia, powołując się na decyzje Sądu Najwyższego – mówi portalowi TVP.Info jeden ze śledczych. Wraz z „Piotrulą” aresztowanych jest jeszcze siedem osób; jeden z podsądnych odpowiadał już wcześniej z wolnej stopy. Śledczy są pewni, że jeżeli zostanie uwzględnione ich zażalenie, to w ciągu kilku tygodni za kratami będzie już tylko „Piotrula”. Tym bardziej, że nie ma wyznaczonych terminów rozpraw, po buncie sędziego referenta. Czytaj także: Sąd zdecydował w sprawie aresztu dla „Słowika” i jego kompanówWilla pełna narkotyków Wydawało się, że najtrudniejszym zadaniem dla policji i prokuratury będzie rozpracowanie i postawienie przed sądem gangu Piotra P. ps. Piotruś vel „Piotrula”. Ten 39-latek z Torunia (ukończył gimnazjum i żyje z prac dorywczych) stworzył prężnie działającą organizację przestępcza działającą w kilku województwach, głównie kujawsko-pomorskim, podlaskim i mazowieckim. Kokainę i płynną amfetaminę sprowadzono z Holandii, marihuanę z Hiszpanii. Mefedron i pochodne pochodziły z polskich laboratoriów, których w kraju są dziesiątki. Z ustaleń śledczych z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej wynika, że w pewnym momencie dostarczał handlarzom narkotyków z warszawskiej Pragi do 100 kg „towaru” tygodniowo. „Piotrula” zarabiał ogromne pieniądze i bezczelnie kpił sobie ze stróżów prawa. Chwalił się kompanom zdjęciem z samochodem z tablicami rejestracyjnymi G4NGUS – czyli gangus. Gangstera i jego kompanów oraz kontrahentów pogrążył jeden z przestępców, który zatrzymany podczas napadu na magazyn narkotyków, oświadczył chce zostać „60-tką” (od artykułu 60 Kodeksu karnego, który zakłada możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary dla przestępcy ujawniającego śledczym okoliczności przestępstw, w których brał udział lub o nich wie – czasem używa się określenia „mały świadek koronny” – przyp. red.). Powiedział on, że „grubą rybą” w narkobiznesie jest Piotr P. mieszkający w okazałej willi w Wiśniowej Górze. Miał on tam między innymi mieszać narkotyki i przerabiać płynną amfetaminę na proszek. 18 grudnia 2022 roku około godziny 2.45 nad ranem policyjny wóz pancerny Dzik staranował bramę willi, a funkcjonarisze wdarli się do budynku i obezwładnili „Piotrulę”. Gospodarz miał być silnie odurzony narkotykami tak, że nie był w stanie rozmawiać z policjantami. W willi znaleziono 94 kg 3-CMC (klofedron), 20 kg 4-MMC (mefedron) oraz 101 litrów amfetaminy płynie (po wymieszaniu z kwasem siarkowym można otrzymać ok. 90 kg narkotyku w proszku). Piotr P. został aresztowany. I od tej pory przebywa za kratami. Czytaj także: Skok dekady w Wólce Kosowskiej. Ruszył proces „Gulczasa” Boss wyłącza sędzię W maju 2024 roku prokurator mazowieckich „pezetów” wysłał do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko „Piotruli” i ośmiu osobom, które miały należeć do jego grupy lub robić z nią interesy. Wśród nich był 30-letni Maciej S. „Młody Sopel”, syn Tomasza S. ps. Sopel, uważanego za jednego z najważniejszych bossów toruńskiego półświatka. Prokurator oskarżył Piotra P. między innymi o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym, udział w obrocie znacznymi ilościami narkotyków (220 kg amfetaminy, 10 kg mefedronu, 45 kg marihuany, 2 kg kokainy i 15 tys. tabletek ecstasy), handel bronią i posiadanie pistoletu z tłumikiem. Grozi mu za to do 20 lat więzienia, ale niemal wszystkich przestępstw dopuścił się w warunkach recydywy. Referentką sprawy „Piotruli” została sędzia Maja Minkisiewicz. Akt oskarżenia odczytano 21 października 2024 roku i proces miał ruszyć, gdy główny oskarżony złożył wniosek o wyłączenie przewodniczącej, bo jest „neosędzią” (została powołana na Sędzię Sądu Okręgowego w Warszawie we wrześniu 2022 roku z rekomendacji ówczesnej Krajowej Rady Sądownictwa – uważnej od jakiegoś czasu za upolitycznioną i nazywaną neo-KRS”). 30 października 2024 roku SO w Warszawie wyłączył Minkisiewicz. Sprawa miała więc zacząć się od początku. Czytaj także: „Duńczyk” przemycił tony narkotyków. Wyrósł na interesach z ludźmi „Baraniny”Groźna wysypka Losowanie wyłoniło nowego referenta, którym został sędzia Radosław Lenarczyk. Co ciekawe on też jest uważany za „neosędziego” (na Sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie został powołany z rekomendacji neo-KRS w lutym 2024 roku). Lenarczyk potrzebował kilku miesięcy na zapoznanie się z aktami. W końcu 23 września 2025 roku prokurator z „pezetów”, po raz kolejny odczytał akt oskarżenia. Proces formalnie się rozpoczął. Piotr P. wypowiedział obronę swoim adwokatom, bo jednego z nich nie było na którymś z terminów. A potem pokazał co potrafi. Podczas jednej z rozpraw zaczął wachlować kartkami, położył się na ławie, oświadczając: to ja mdleję. I termin przepadł, bo P. musieli przebadać ratownicy z pogotowia. Innym razem w sali rozpraw doszło do prawdziwego kuriozum. Jeden z oskarżonych drapał się po plecach. Zwróciło to uwagę jednego z adwokatów, który niepokoił się, że może to być coś zaraźliwego, a on ma rodziców w podeszłym wieku. – Podsądny okazał zaczerwienione plecy wysokiemu sądowi. Ktoś rzucił: to może być półpasiec! „Piotrula” oświadczył wtedy, że to może być zaraźliwe, a on się boi ospy. W sukurs przyszła mu adwokatka, która stwierdziła, że jest w ciąży i nie chce ryzykować – relacjonował jeden ze świadków wydarzenia. Czytaj także: Przemycili „trawkę” w transporcie ryb. Pogrążył ich człowiek „Goryla”Sędzia nie chce sądzić Wydawało się, że mimo tych osobliwości, proces będzie toczył się dalej, gdy nagle doszło do zaskakującej wolty. Sędzia Radosław Lenarczyk zarządził 3 listopada 2025 roku, że w związku z postanowieniami Sądu Najwyższego z 8 i 30 października 2025 roku, referentem sprawy jest sędzia Minkisiewicz, a nie on. Po czym odwołał najbliższy termin rozprawy, wyłączając się z prowadzenia sprawy. Owe postanowienia Izby Karnej SN były konsekwencją odwołania się sędzi Minkisiewicz od decyzji SO w Warszawie z 30 października 2024 roku i kolejnej z 4 marca 2025 roku. Przekonywała, że „nie ma jakiejkolwiek podstawy do przyjęcia, że zachodzi względem niej okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość, co do jej bezstronności”. Sąd Najwyższy uznał 8 października 2025 roku, że „rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego w tym zakresie nie tylko naruszało więc art. 42a § 2 Prawa o ustroju sądów powszechnych. ale dodatkowo również art. 179 w związku z art. 144 ust. 3 pkt 17 Konstytucji RP, na mocy których niedopuszczalne jest ustalanie lub ocena przez sąd powszechny lub inny organ władzy, zgodności z prawem powołania sędziego lub wynikającego z tego powołania uprawnienia do wykonywania zadań z zakresu wymiaru sprawiedliwości”. I uchylił decyzję o wyłączeniu sędzi Minkisiewicz, jednocześnie umarzając postępowanie. 30 października 2025 roku SN orzekł podobnie, w drugiej sprawie dotyczącej wyłączenia. Co to oznacza dla procesu „Piotruli” et consortes? Otóż okazuje się, że nic dobrego. „Obecnie sędzią-sprawozdawcą w sprawie jest s. Radosław Lenarczyk. Nie ma podstaw do powrotu s. Mai Minkisiewicz do orzekania w tej sprawie” – informowała portal TVP.Info SSO Anna Ptaszek, rzeczniczka prasowa ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie. Sędzia Ptaszek dodała, że podstawą wyłączenia sędzi Minkisiewicz był art. 41 Kpk (sędzia ulega wyłączeniu, jeżeli istnieje okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności w danej sprawie – przyp. red.), „od którego nie przysługuje skarga ani sędziemu, ani stronie”. Czytaj także: Kibole Legii przemycili tony narkotyków. Zaopatrywali gangi z całej Polski „Mimo to, s. Maja Minkisiewicz złożyła do Sądu Najwyższego wniosek o zbadanie kwestii jej wyłączenia z tej sprawy. Postanowieniem z dnia 30 października 2025 roku, Sąd Najwyższy wprawdzie uchylił postanowienie o wyłączeniu s. Mai Minkisiewicz, ale jednocześnie umorzył to postępowanie z uwagi na to, że w sprawie jest już wylosowany nowy referent, czyli s. Radosław Lenarczyk” – wyjaśnia SSO Ptaszek. Tyle że sędzia Lenarczyk nie zamierza zmieniać swojego stanowiska. – Chaos w wymiarze sprawiedliwości, za sprawą podziału na sędziów i „neosędziów”, pogłębia się i coraz bardziej utrudnia działania policji i prokuratury. Ktoś musi zakończyć tę wojnę, bo inaczej cały nas wysiłek pójdzie na marne. A paraliż sądownictwa będzie się pogłębiał. Zyskują na tym tylko przestępcy – mówi portalowi jeden ze śledczych. Od początku 2024 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawy doszło do wyłączenia tak zwanych neosędziów w 25 sprawach karnych, w których występuje łącznie 59 oskarżonych. Wyłączenia dotyczyły 10 sędziów, w tym opisanych w powyższym tekście.