Pierwsze takie zawody w Polsce. Damian Żurek zdobył złoty medal mistrzostw Europy w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 1000 m. Pierwszego dnia zawodów w Tomaszowie Mazowieckim tytuł wywalczyła też polska drużyna sprinterek. W piątek w tomaszowskiej Arenie Lodowej czołowi panczeniści Starego Kontynentu rozpoczęli rywalizację w pierwszych zorganizowanych w Polsce mistrzostwach Europy. Świetny wynik tuż przed igrzyskami we WłoszechInauguracyjny dzień zawodów był bardzo udany dla Biało-Czerwonych. Przed własną publicznością i na świetnie znanym sobie torze po złoto sięgnął Żurek. 26-letni łyżwiarz Pilicy Tomaszów Mazowiecki triumfował na 1000 m, potwierdzając bardzo dobrą formę w sezonie olimpijskim. Najlepszy polski sprinter w swoim rodzinnym mieście zwyciężył czasem 1.08,55, o 0,8 s lepszym od Holendra Tima Prinsa. Trzeci był Estończyk Marten Liiv – 1.09,61. – Jestem jednocześnie zmęczony i szczęśliwy. Spełniłem swoje marzenie z dzieciństwa. Cieszę się, że przed polską publicznością pokazałem się z najlepszej strony. Na trybunach była cała moja rodzina, znajomi i słyszałem ich doping, który pchał mnie do przodu. Technicznie i taktycznie poszedłem tak, jak chciałem, czyli od samego początku bardzo mocno. Jestem zawodnikiem, który otwiera bardzo szybko i dojeżdżam do mety resztkami sił. Mocny początek wystarczył jednak do wywalczenia tytułu – przyznał Żurek. Dodał, że nie będzie miał czasu na świętowanie sukcesu, ponieważ w niedzielę czeka go kolejny start, tym razem na 500 m. Podkreślił przy tym, że mistrzostwa Europy są kolejnym etapem przygotowań do igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo, które rozpoczną się 6 lutego. W obecnym sezonie Żurek bardzo dobrze spisuje się w Pucharze Świata. W klasyfikacji generalnej na 500 m ustępuje jedynie Amerykaninowi Jordanowi Stolzowi, a na 1000 m zajmuje trzecie miejsce za reprezentantem USA oraz nieobecnym w Tomaszowie Mazowieckim Holendrem Jenningiem De Boo. – Ten medal pokazuje, że wszystko idzie zgodnie z planem. Jesteśmy po ciężkich treningach w Inzell, a mimo wszystko potrafię stanąć na starcie i przejechać super bieg – zaznaczył sprinter. Na piątym miejscu został sklasyfikowany Piotr Michalski – 1.09,79, a szósty był Marek Kania - 1.10,06. Polki także ze złotem w sprincie drużynowymW piątek, w inaugurującym zawody w tomaszowskiej Arenie Lodowej sprincie drużynowym tytuł wywalczyły Kaja Ziomek-Nogal, Karolina Bosiek i Martyna Baran. Polki w gronie czerech drużyn finiszowały z czasem 1.27,07, o ponad 5,5 s lepszym od Belgijek (1.32,65). Na trzecim stopniu podium stanęły Niemki (1.34,52). Z powodu upadku wyścigu nie ukończyły broniące tytułu Holenderki. Reprezentantki Polski przyznały, że w pełni zrealizowały swój plan na ten bieg. – Przed startem był dreszczyk emocji, ale czułyśmy duże wsparcie z trybun. Wszystko poszło tak, jak miało pójść. Ułożyłyśmy się dobrze od samego początku, a na ostatniej zmianie nogi już trochę piekły. To był nasz bardzo dobry bieg i dobre przetarcie przed startami indywidualnymi – powiedziała Bosiek, która w niedzielę wystartuje jeszcze na 1000 m. Sprintu nie ma w programie igrzyskBiało-Czerwone w sprincie drużynowym triumfowały też w ostatnim cyklu Pucharu Świata, wygrywając m.in. w Tomaszowie Mazowieckim. Ziomek zaznaczyła jednak, że po złoto ME sięgnęły w jeszcze lepszym stylu niż wówczas, bo pojechały o sekundę szybciej niż przed rokiem. Żałowała jedynie, że sprintu drużynowego nie ma w programie olimpijskim, bo – jak mówiła – to bardzo widowiskowa konkurencja. W pozostałych konkurencjach przedstawiciele gospodarzy imprezy nie odgrywali czołowych ról. Zofia Braun w wyścigu na 3000 m była 13. Złoto z rekordem toru na tym dystanie (4.00,54) wywalczyła utytułowana Norweżka Ragne Wiklund. Z kolei w rywalizacji drużynowej mężczyzn pewnie triumfowali Włosi, a Polacy zajęli piąte miejsce. Na sobotę zaplanowano wyścigi na 500 i 1500 m kobiet oraz 5000 m i sprint drużynowy mężczyzn. Zawody zakończą się w niedzielę.