Pies znał swoją ofiarę. Siedmioletni amstaff zagryzł 54-letniego mieszkańca Krośna Odrzańskiego w Lubuskim. Feralnego dnia ofiara piła alkohol z teściem właściciela zwierzęcia. Amstaff miał m.in. wygryźć mężczyźnie gałki oczne. O dramatycznych wydarzeniach, które miały miejsce 31 grudnia 2025 roku w Krośnie Odrzańskim donosi „Gazeta Wyborcza”. Jak wynika z ustaleń dziennika, tego dnia 54-latek odwiedził swojego znajomego i obaj w piwnicy raczyli się alkoholem. Towarzyszył im siedmioletni amstaff, którego właściciel jest zięciem gospodarza. Wedle ustaleń „GW” 54-latek bywał w tym domu częstym gościem i nie było z psem żadnych problemów. W pewnym momencie alkohol się skończył i teść właściciela amstaff pojechał sprzedać złom, aby zdobyć fundusze na kontynuowanie imprezy. „Zostawił kompana w piwnicy z psem, gdy wrócił, zobaczył, jak pies zagryza człowieka” – cytuje „Wyborcza” osobę znająca kulisy sprawy. „Pies atakował głównie głowę swojej ofiary. Wygryzł mu gałki oczne. Wstrząsający widok” – relacjonuje rozmówca gazety. 54-latek w stanie krytycznym trafił do szpitala, w którym zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Właścicielowi psa przedstawiono zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ale może on zostać zmieniony ze względu na śmierć ofiary ataku. „Właścicielowi postawiono zarzut nieumyślnego naruszenia reguł ostrożności w ten sposób, że nienależycie sprawował opiekę nad psem i nienależycie zabezpieczył psa. Podejrzany nie przyznał się do zarzutu. Opisał, że pies dobrze znał pokrzywdzonego i nie był wobec niego agresywny. O ataku dowiedział się, gdy przyjechało pogotowie” – powiedziała gazecie Ewa Antonowicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Czytaj także: Pies zagryzł właściciela. To kolejny taki przypadek