„Każdy chciałby mieć budżet marzeń”. Przyjęcie budżetu to elementarna stabilność – powiedział premier Donald Tusk po zakończeniu posiedzenia Sejmu. Z kolei marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że jeszcze dziś skieruje ustawę budżetową do podpisu prezydenta. – Nawet jak prezydent jej nie podpisze, to budżet będzie realizowany – zapewnił Czarzasty. – Wychodząc z głosowania nad budżetem nigdy nie jest do końca się zadowolonym. Każdy chciałby mieć budżet marzeń – mówił Tusk. Premier przypomniał, że w budżecie zapisano rekordowe wydatki między innymi na obronność i wsparcie socjalne. – To wszystko spowodowało, że budżet jest bardzo napięty – powiedział. Szef rządu wyraził zadowolenie z rekordowo małej ilości poprawek i większości, którą cieszy się projekt. – Przyjęcie budżetu to jest elementarna stabilność – podkreślił premier. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który wraz z premierem odpowiadał na pytania dziennikarzy, zapowiedział, że jeszcze dziś – a więc znacząco przed czasem – skieruje projekt do podpisu prezydenta RP. Czy prezydent podpisze ustawę budżetową? Pytany z kolei o to, czy nie obawia się, że prezydent nie podpisze ustawy i skieruje ją do TK, odparł, że „nawet jak prezydent nie podpisze, to budżet będzie realizowany”. Ustawa budżetowa jest jedyną ustawą, której głowa państwa nie może – zgodnie z konstytucją – zawetować. Umowy śmieciowe Premier Tusk odniósł się także do kwestii umów śmieciowych. – Znajdziemy taki sposób postępowania, żeby szybko dobry projekt powstał – zapewnił, dodając, że taki projekt „nie będzie dawał pełnej samowolnej władzy urzędnikowi”.– Będzie chronił pracowników przed nadużywaniem i złym wykorzystaniem form zatrudnienia – wskazał. Marszałek Czarzasty wskazał, że im szybciej rozpoczną się prace nad projektem, tym lepiej. – Jesteśmy zainteresowani tym, żeby sprawę z nieuczciwym stosowaniem umów śmieciowych zakończyć – wskazał. Pielgrzymka kibiców z Nawrockim. „W innych celach jechałbym na Jasną Górę” Politycy zostali także zapytani o planowany udział prezydenta RP w pielgrzymce kibiców na Jasną Górę. Czarzasty, gdy usłyszał, że prezydent jedzie do sanktuarium, odparł: „my natomiast idziemy do pracy”. – W innych celach jechałbym na Jasną Górę, w innych chodzę na stadion. To nigdy do siebie nie pasowało – powiedział natomiast premier. – Wolałbym, żeby prezydent nie autoryzował tego typu przedsięwzięć – stwierdził szef rządu.