Konieczne było cesarskie cięcie. Do szokującego incydentu doszło w szpitalu w Tomaszowie Mazowieckiej. Przywieziono tam w sztok pijaną 38-latkę w ciąży. Lekarz uznał, że stan matki zagraża jej dziecku i zadecydował o natychmiastowym rozwiązaniu ciąży przez cesarskie cięcie. Noworodek miał po urodzeniu 1,6 promila alkoholu we krwi, ale jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. W czwartek 8 stycznia do szpitala miejskiego w Tomaszowie Lubelskim przywieziono 38-letnią kobietę w zaawansowanej ciąży. Lekarze byli w szoku, gdy okazało się, że jest ona w sztok pijana. Jak relacjonuje portal Kronika Tygodnia, kontakt z kobietą był utrudniony, jednak jak wedle Dariusza Gałeckiego, dyrektora SP ZOZ w Tomaszowie Lubelskim, była ona jeszcze w stanie odpowiadać na pytania. Miała mówić, że od jakiegoś czasu nie czuje ruchów dziecka. „Badanie wykazało u niej blisko 3 promile alkoholu we krwi, co stanowiło bezpośrednie zagrożenia życia i zdrowia nienarodzonego dziecka. Lekarz z oddziału ginekologiczno-położniczego zadecydował o natychmiastowym rozwiązaniu ciąży” – poinformowała młodsza aspirant Aneta Brzykcy z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Lubelskim. Przeprowadzono operację cesarskiego cięcia. Noworodek urodził się żywy, ale miał we krwi 1,6 promila alkoholu. Lekarzom udało się ustabilizować jego stan i maluch trafił do inkubatora. Matka dziecka pozostaje w szpitalu. „Wobec kobiety prowadzone jest dochodzenie w kierunku narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi za to 5 lat więzienia” – dodała mł. asp. Brzykcy. Czytaj także: Pijany noworodek. „Dziecko miało 2,5 promila alkoholu”