Powstał na wypadek wojny nuklearnej. W czwartek nad Los Angeles zauważono charakterystyczny samolot E-4B, nazywany potocznie „Doomsday Plane”, czyli „Samolotem Sądu Ostatecznego”. Lądowanie Boeinga poza bazami wojskowymi zainteresowało internautów, którzy zaczęli spekulować o powodach przelotu tej specyficznej maszyny stworzonej na wypadek wojny nuklearnej. Nagrania z mediów społecznościowych pokazały maszynę podchodzącą do lądowania na lotnisku LAX. Wideo błyskawicznie obiegło platformę „X”, gdzie użytkownicy zadawali pytania o cel tej podróży. Zapisy lotu z FlightRadar24 potwierdziły trasę samolotu, który wyruszył z bazy Andrews.E-4B to jedna z najbardziej zaawansowanych i chronionych maszyn w arsenale USA. Samolot został zbudowany podczas Zimnej Wojny na wypadek konfliktu nuklearnego. Jest stworzony na bazie Boeinga 747 i przystosowany do działania jako powietrzne centrum dowodzenia, odporne m.in. na impulsy elektromagnetyczne. „Doomsday Plane” może pozostawać w powietrzu przez wiele godzin, a nawet dni, dzięki tankowaniu w locie. Amerykanie regularnie utrzymają co najmniej jeden egzemplarz w gotowości.Na pokładzie Minister wojny?Nieoficjalnie mówi się, że na pokładzie znajdował się amerykański sekretarz obrony Pete Hegseth. Według amerykańskich mediów miał on w Los Angeles uczestniczyć w spotkaniach związanych z bezpieczeństwem. Nie podano jednak, dlaczego zdecydowano się użyć właśnie E-4B, a nie bardziej standardowego środka transportu. Pentagon na razie nie przedstawił wyjaśnień w tej sprawie.Maszyna została zaprojektowana tak, by umożliwić kierowanie państwem w sytuacji skrajnego kryzysu, gdy infrastruktura naziemna byłaby niedostępna. Na pokładzie może pracować do 110 osób, w tym prezydent, sekretarz obrony i wojskowe sztaby.Dotychczas taki samolot użyto operacyjnie tylko raz – w dniu ataków terrorystycznych 11 września.Czytaj również: Napięcie wokół Grenlandii rośnie. „Najpierw będziemy strzelać”