Rozmowy nie przyniosły efektu. Miał być przełom, ale końca protestu nie widać. W środę kierowcy w Trójmieście zmagali się ze sporymi korkami po tym, jak na ulice wyjechało kilkaset ciężarówek należących do przewoźników kontenerowych. Wieczorem doszło do rozmów protestujących z kierownictwem terminala Baltic Hub, jednak stronom nie udało się porozumieć. Przewoźnicy obsługujący porty morskie sprzeciwiają się praktykom terminali kontenerowych dotyczącym awizacji i wprowadzania dodatkowych opłat – wyjaśnił jeden z organizatorów akcji, prezes firmy TIDI-LOG Maciej Korthals. Jego zdaniem takie działania ograniczają równy dostęp do infrastruktury portowej i zamiast ułatwiać pracę, utrudniają codzienny transport.– Chcemy równego i sprawiedliwego dostępu do terminali, bez dyskryminujących opłat czy barier wstępu – oświadczył.Wieczorne rozmowy przewoźników z przedstawicielami Baltic Hub nie przyniosły efektów. Protestujący liczyli na zapewnienie o braku podwyżek za operacje terminalowe i obietnicę większej liczby tak zwanych slotów, co pozwoliłoby na sprawniejszy przeładunek. Teraz kierowcy skarżą się, że muszą długo czekać już na sam wjazd do portu.Protest przewoźników kontenerowych w Trójmieście. Firmy sprzeciwiają się dodatkowym opłatom i utrudnieniom„Aktualnie prowadzone są w porcie rozmowy pomiędzy protestującymi a spółką Baltic Hub. Potwierdzam: nie wprowadzono żadnych dodatkowych opłat za system awizacji. Dążymy do tego, aby największy terminal kontenerowy na Bałtyku, który w ubiegłym roku odnotował kolejny rekord przeładunków, działał bez zakłóceń” – poinformował w mediach społecznościowych wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka. Przewoźnicy zapowiedzieli, że protest w rejonie Baltic Hub ma potrwać do soboty.CZYTAJ TEŻ: Protesty, jakich w Iranie nie było od lat. Chamenei: Mają rację