Nie ma zgody na nominację. Namawiał, namawiał i nie namówił. Zakończyło się spotkanie prezydenta Petra Pavla z premierem Andrejem Babiszem. Szef rząd próbował przekonać głowę państwa do nominowania na ministra środowiska kontrowersyjnego polityka Filipa Turka. Nie udało się. Filip Turek to lider koalicyjnej partii Kierowcy dla Siebie. W październikowych wyborach uzyskała ona 6,8 proc. poparcia, wyprowadzając do parlamentu 13 przedstawicieli.Czechy: Petr Pavel nie zgodził się na nominację dla Filipa TurkaKierowcy dla Siebie współtworzą rząd razem z partią ANO Andreja Babisza oraz Wolnością i Demokracją Bezpośrednią. Turek już po wyborach przymierzany był do funkcji szefa MSZ. Ale jego kandydaturę szybko zakwestionowano. W październiku „Deník N” opublikował demaskatorski artykuł, w którym stwierdzono, że Turek w przeszłości wielokrotnie publikował rasistowskie, seksistowskie czy homofobiczne komentarze, a także osobiste aluzje do nazistowskiego przywódcy Adolfa Hitlera i faszystowskiego dyktatora Benito Mussoliniego. Turek przeprosił za niektóre wypowiedzi, a części z nich zaprzeczył. Jego partia złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. „Deník N” wyraził zadowolenie z tego faktu, licząc, że śledztwo potwierdzi tezy artykułu.Zobacz także: „Czeski Trump” wraca na fotel premiera. Od lat budzi kontrowersjeOstatecznie teka szefa MSZ trafiła do innego lidera Kierowców Petra Macinka.Nowy rząd w CzechachDla Turka szykowano tekę ministra środowiska. W Czechach – podobnie jak w Polsce – ministrów powołuje prezydent na wniosek premiera. Jednak i na takie stanowisko dla Turka nie zgodził się Petr Pavel. Jego kandydatura była dyskutowana podczas środowego spotkania prezydenta z premierem.– Przez godzinę próbowałem przekonać prezydenta, żeby zignorował plotki i dał panu Turkowi szansę. Prezydent odmówił – powiedział po spotkaniu Andrej Babisz. Zdaniem czeskiej politolożki Ireny Skalovej, spór o Turka to element szerszego konfliktu pomiędzy Babiszem a Pavlem. – Zobaczymy, jak daleko prezydent może się posunąć w odrzuceniu członka rządu, jaką odpowiedzialność za nominację ponosi premier i jaką cenę koalicja jest gotowa zapłacić za ustąpienie lub przeciwnie, za wywieranie na nim presji – stwierdziła.