Niesmaczne żarty. Występ Donalda Trumpa podczas republikańskiego zjazdu w Kennedy Center wywołał falę krytyki ze strony organizacji praw człowieka i środowisk sportowych. Prezydent USA po raz kolejny sięgnął po temat transpłciowości w sporcie – tym razem w formie scenicznej parodii. Przez kilka minut naśladował... transpłciową sztangistkę. Podczas wystąpienia na zamkniętym zjeździe republikanów w waszyngtońskim Kennedy Center, Donald Trump zaprezentował kilkuminutową, teatralną inscenizację, w której parodiował transpłciową zawodniczkę podnoszącą ciężary. W scenie tej – jak relacjonują uczestnicy – Trump udawał zmagania sportsmenki z gryfem, po czym zestawił ją z „męskim zawodnikiem”, który bez trudu dźwiga ten sam ciężar.„Dziewczyna wstaje… schodzi ze sceny, płacząc” – mówił, kończąc puentą: – „112 funtów – to szaleństwo!”. Sala reagowała śmiechem.Trump sam zdawał się przewidywać kontrowersje. W trakcie wystąpienia wspomniał, że Melania Trump „nienawidzi, gdy to robi”, żartując z własnych naśladowań i tańców. „To nie jest prezydenckie” – przyznał samokrytycznie – „ale oni to kochają”.Reakcja poza salą była jednak natychmiastowa i znacznie mniej entuzjastyczna. Organizacje broniące praw człowieka, środowiska LGBTQ+ oraz część komentatorów określiły wystąpienie jako upokarzające i szkodliwe. Krytycy podkreślali, że była to nie tylko kpina z osób transpłciowych, ale także przekaz „poniżający kobiety”, wzmacniający stereotypy dotyczące sportu i płci.Sport jako pole bitwyKontekst był istotny. W ciągu ostatniego roku administracja Trumpa wdrożyła szereg działań ograniczających prawa osób transpłciowych na poziomie federalnym – od wycofania możliwości otwartego oznaczania tożsamości płciowej w paszportach, przez ograniczenia w dostępie do opieki afirmującej płeć, po zakaz służby osób transpłciowych w armii USA.Występ w Kennedy Center wielu analityków odczytuje jako element zaplanowanej strategii politycznej. Sam Trump miał określić kwestię transpłciowych sportowców jako temat „98–2” – niemal jednoznacznie mobilizujący elektorat republikański. W obliczu zbliżających się wyborów środka kadencji w 2026 roku temat ten ma pełnić funkcję klinu kulturowego, odciągającego uwagę od kwestii gospodarczych.Trump w swoim wystąpieniu powrócił do argumentu o „nieuczciwej przewadze” transpłciowych zawodniczek w sporcie kobiet. Przywoływał anegdoty z podnoszenia ciężarów i boksu, odnosząc się m.in. do olimpijskiej mistrzyni Imane Khelif. Eksperci zwracają jednak uwagę, że takie uproszczenia ignorują złożone kwestie regulacji sportowych, w tym wpływ terapii hormonalnej i poziomu testosteronu. Środowiska naukowe i sportowe podkreślają, że nie istnieje jeden, uniwersalny model oceny „przewagi”, a większość federacji sportowych opiera swoje regulacje na wieloletnich badaniach i indywidualnych kryteriach.Czytaj też: Policjant miał zgwałcić młodszą koleżankę. Został tymczasowo aresztowany