„Jest znanym alfonsem”. Szwajcarskie służby prowadzą śledztwo w sprawie sylwestrowego pożaru w klubie w Crans-Montanie, w którym zginęło 40 osób, za około 120 zostało rannych. Media odkrywają historię szemranego właściciela baru. Okazuje się, że 49-letni Jacques Moretti był skazany między innymi za stręczycielstwo. Jacques Moretti i jego 40-letnia żona Jessica są oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci, nieumyślne spowodowanie obrażeń ciała oraz nieumyślne wywołania pożaru. To nie pierwszy konflikt obywatela Francji z prawem. Był już w centrum śledztwa dotyczącego stręczycielstwa.W 2008 roku sąd w Annecy na południu Francji skazał go w związku ze sprawą pracownicy seksualnej, która polegała na werbowaniu prostytutek do salonu masażu Hot Rabbit Rendezvous w Genewie. Dziennik „Le Parisien” podał, że jest on znanym alfonsem, a odsiadywał wyroki także między innymi za porwania i uwięzienia.Szwajcarskie służby przeprowadziły nalot na przybytek Rue du Lièvre po otrzymaniu informacji od francuskiej policji. Zatrzymany wówczas Moretti został skazany na 12 miesięcy więzienia, w tym osiem w zawieszeniu za nakłanianie do prostytucji. Prokuratura domagała się półtora roku pozbawienia wolności.Teraz Moretti może na dłużej trafić za kraty. Wiadomo, że inspektorzy ds. bezpieczeństwa i higieny pracy niezbyt często odwiedzali bar Constellation, w którym w noc sylwestrową wybuchł pożar. Kontrole przeprowadzili zaledwie trzy razy w ciągu dziesięciu lat, choć artykuł 8 lokalnych przepisów przeciwpożarowych stanowi, że inspekcje muszą odbywać się „co roku w budynkach ogólnodostępnych lub stwarzających szczególne zagrożenie”. Ostatnia kontrola miała miejsce w 2020 roku.Pianka dźwiękochłonna przyczyniła się do tragediiPrzedstawiciel władz szwajcarskiego kantonu Valais, do którego należy kurort, przekazał szwajcarskim mediom, że przedstawiciel gminy do spraw bezpieczeństwa miał obowiązek na mocy przepisów zawiadomić o obecności pianki dźwiękochłonnej w lokalu. Właśnie jej zapłon doprowadził do tragedii. W ten sposób Stephane Ganzer odniósł się do słów burmistrza, który stwierdził, że przepisy obowiązujące w kantonie nie przewidują konieczności sygnalizowania jakości materiałów w ramach kontroli przeciwpożarowej.Przedstawiciele władz gminy przekazali również, że właściciel baru przeprowadził tam prace, które nie wymagały zezwolenia. Zaznaczyli zarazem, że postępował on „z rażącą niedbałością”.Państwo Moretti, którzy zarządzają jeszcze kilkoma innymi lokalami, wydali oświadczenie, w którym przekonywali, że są „zdruzgotani i przytłoczeni bólem” i nie uchylają się od odpowiedzialności. „Nasze myśli są cały czas skierowane ku ofiarom, ich bliskim, którzy doświadczają tak straszliwej i przedwczesnej żałoby oraz ku tym wszystkim, którzy walczą o swoje życie”. Zapewnili też o pełnej współpracy ze śledczymi, prowadzącymi dochodzenie w sprawie tragedii.Czytaj także: Zarzuty są, aresztu nie ma. Kontrowersje po tragedii sylwestrowej