Tajwan przygotowany na „atak dekapitacyjny”. Armia Xi Jinpinga szykuje się do inwazji na Tajwan, ale chińska administracja już wywiera presję na urzędników Tajpej. Trzech z nich Pekin uznał za „krnąbrnych separatystów” i nałożył ostre sankcje. Tajwańskie wojsko wprowadziło natomiast specjalne procedury ochrony głowy państwa przed „atakiem dekapitacyjnym” – na wzór ingerencji USA w Wenezueli. Chińskie Biuro ds. Tajwanu ogłosiło sankcje na dwoje polityków i jedną prokurator z Tajpej. Pekin uznał ich za „krnąbrnych separatystów”, oskarżając o promowanie idei niepodległości wyspy. Chińskie władze zapowiedziały, że ukarane osoby będą „ścigane do końca życia”.„Garstka krnąbrnych zwolenników niepodległości Tajwanu”– Karanie zgodnie z prawem garstki krnąbrnych zwolenników niepodległości Tajwanu służy fundamentalnej ochronie suwerenności państwa i nie jest wymierzone w ogół tajwańskiego społeczeństwa – oświadczył na konferencji prasowej rzecznik biura Chen Binhua.Poinformował, że obecna minister spraw wewnętrznych Liu Shyh-fang i szef resortu edukacji Cheng Ying-Yao zostali objęci zakazem wjazdu do Chin kontynentalnych, Hongkongu i Makau. Restrykcje finansowe uderzą w powiązane z nimi instytucje, którym „kategorycznie zabroniono czerpania zysków na terenie ChRL”. Pekin podkreślił, że odpowiedzialność karna tych osób nie ulegnie przedawnieniu.Zobacz także: Wyciekły tajne dokumenty. Rosja pomoże w inwazji na TajwanCheng został oskarżony o „zatruwanie młodzieży” podręcznikami promującymi separatyzm. Prokuratorka Chen Shu-yi, określona mianem „sądowego zbira”, ma odpowiadać za fabrykowanie dowodów w ramach tzw. „zielonego terroru”. Termin ten odnosi się do barw rządzącej na Tajwanie Demokratycznej Partii Postępowej, której Pekin zarzuca prześladowanie zwolenników integracji.Czarna lista tajwańskich separatystów Dotychczas 14 osób zostało uznanych za „krnąbrnych zwolenników niepodległości Tajwanu”.W połowie ub.r. chińskie władze, sąd najwyższy i prokuratura opublikowały wspólnie nowe wytyczne przewidujące karę śmierci w „szczególnie poważnych” przypadkach wobec „krnąbrnych zwolenników niepodległości Tajwanu”.Decyzje te wpisują się w ogólną presję wywieraną na Tajpej. Komunistyczne władze w Pekinie uznają rządzony demokratycznie Tajwan za nieodłączną część swojego terytorium, nie wykluczając użycia siły w celu przejęcia nad nim kontroli. Władze w Tajpej odrzucają roszczenia Chin, argumentując, że tylko mieszkańcy wyspy mogą decydować o przyszłości kraju.Zobacz także: Nowa strategia Chin. Fałszywe sygnały stawiają Tajwan w stan gotowościPorwanie prezydenta w „wenezuelskim” stylu nie przejdzieOstatnio podjęto też zdecydowane kroki wynikające z obawy, że Chiny mogą przeprowadzić na wyspie „atak dekapitacyjny” na wzór USA w Wenezueli.– Wojsko Tajwanu ma procedury ochrony dla głowy państwa w sytuacjach kryzysowych – zapewnił wiceminister obrony Hsu Szu-chien, cytowany przez dziennik „Taipei Times”. Dziennikarze zwrócili uwagę, że po sobotniej operacji wojskowej USA w Wenezueli i uprowadzeniu prezydenta Nicolasa Maduro na Tajwanie w przestrzeni publicznej pojawiły się pytania, czy Pekin byłby zdolny do podobnego precyzyjnego uderzenia wymierzonego we władze wyspy. Zobacz także: Chiny przymierzają się do Tajwanu. USA wysyłają jednostki rakietoweHsu zapewnił, że wojsko regularnie ćwiczy odnośne scenariusze. Komentując wydarzenia w Wenezueli, podkreślił, że tamtejszy sprzęt pozyskany z Chin i Rosji okazał się „zdecydowanie gorszy” od uzbrojenia USA.– Jeśli wróg robi postępy, my również musimy iść naprzód – oświadczył wiceminister obrony.