Paweł Kowal w „Gościu poranka”. – Przez ostatnie 80 lat wszystko, co wydarzyło się po II wojnie światowej, opiera się na prawie międzynarodowym. Gdybyśmy z tego zrezygnowali i zaczęli opowiadać o prawie siły w środkowej Europie, to prosilibyśmy się o wojnę – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info Paweł Kowal szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, poseł Koalicji Obywatelskiej, odnosząc się do wypowiedzi prezydenta USA oraz jego doradców na temat ewentualnego przejęcia Grenlandii. Prezydent USA oraz członkowie jego administracji od kilku dni mówią o konieczności przejęcia Grenlandii. Donald Trump kpił ze zdolności obronnych Danii, a jego doradca Stephen Miller stwierdził, że gdyby Stany Zjednoczone zajęły Grenlandię, europejscy sojusznicy nie byliby w stanie nic zrobić. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt w oświadczeniu przekazanym Polskiemu Radiu nie wykluczyła użycia siły w celu przejęcia Grenlandii. Mariusz Piekarski, prowadzący program „Gość poranka”, zapytał Pawła Kowala, szefa sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i posła Koalicji Obywatelskiej, czy „trzeba będzie bronić Grenlandii przed Stanami Zjednoczonymi”.– Grenlandia jest częścią Danii i myślę, że tak pozostanie. Mam do tego spokojny stosunek jako historyk, bo czytałem przynajmniej o dwóch wcześniejszych przypadkach, kiedy takie negocjacje były podejmowane i kończyły się niczym – powiedział Kowal.– Jest przede wszystkim zdanie Danii, której Grenlandia jest częścią. Jest zdanie samych Grenlandczyków, którzy mają daleko idącą autonomię. Jest NATO, Unia Europejska, cała sieć różnych powiązań. To wszystko będzie się toczyło w trybie, w którym niektórzy będą komentowali każdą wypowiedź prezydenta Trumpa, a może lepiej po prostu przypomnieć prawo międzynarodowe, zasady rządzące zmianami granic, i przypomnieć, że bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych na dzisiejszym poziomie jest ufundowane właśnie na tym, że USA po I wojnie światowej przyjęły twarde stanowisko w sprawie przestrzegania prawa międzynarodowego – dodał.„Prosilibyśmy się o wojnę”– Przez ostatnie 80 lat wszystko, co wydarzyło się po II wojnie światowej, opiera się na prawie międzynarodowym. Gdybyśmy z tego zrezygnowali i zaczęli opowiadać o prawie siły w środkowej Europie, to prosilibyśmy się o wojnę – stwierdził polityk.Kowal został zapytany, czy Polska może stanąć przed dylematem wyboru między europejskim sojusznikiem w NATO – Danią – a silnym sojusznikiem zza oceanu, czyli Stanami Zjednoczonymi. – My nie staniemy przed takim dylematem. Jeżeli dziś doradcy prezydenta Trumpa mówią w ten sposób, to wiadomo, że chcą wywołać określoną reakcję, także taką, że będziemy o tym dyskutować w ten sposób. Ale my wiemy, jak to jest skonstruowane, i wiemy, że nie będzie takiej sytuacji. Będą po prostu negocjacje amerykańsko-grenlandzkie, które najpewniej zakończą się powstaniem nowych baz amerykańskich albo uzyskaniem dostępu do minerałów – powiedział Kowal.– Jest też tak, że administracja amerykańska, żeby przykryć różne wewnętrzne kłopoty i słabsze notowania – a w przyszłym roku w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory do Kongresu – wprowadza sensacyjny ton. Amerykanie już kilkukrotnie w historii podejmowali próby zwiększenia swoich wpływów na Grenlandii – dodał.Czytaj też: Globalne napięcia rosną. Gen. Pacek o ryzyku wojny światowej