„Bolesna” akcja USA w Wenezueli. Władimir Putin okazał się bezużytecznym sojusznikiem obalonego wenezuelskiego przywódcy Nicolasa Maduro, ale upokorzenie ma drugie oblicze. Akcja amerykańskich komandosów i pojmanie dyktatora sprawiły, że rosyjski prezydent może być zielony z zazdrości – pisze serwis Politico. Akcja z zatrzymaniem przywódcy Wenezueli pokazała przede wszystkim skuteczność Donalda Trumpa, a przy okazji udowodniła, że antyzachodnie dyktatorskie sojusze Putina mogą być niewiele warte. Świat zobaczył już, że prezydent Rosji nie jest godnym zaufania „przyjacielem”, gdy sytuacja robi się trudna – co było widać w Górskim Karabachu, Syrii oraz Iranie – a teraz dołączyła do tego „zniewaga”, bo Trump okazał się zwyczajnie lepszy w planowaniu i przeprowadzaniu takich interwencji supermocarstw, jakie są marzeniem Kremla.Rosyjski przywódca zapewne też chciałby błyskawicznie usunąć z urzędu prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, ale zamiast tego od czterech lat trwa brutalna wojna, która kosztowała już życie i zdrowie milionów ludzi. „Putin musi być nieznośnie zazdrosny (o Trumpa)” – powiedział Politico analityk i były autor przemówień Kremla Abbas Galliamow. „To, co Putin obiecał zrobić na Ukrainie, Trump zrobił w pół godziny (w Wenezueli)” – przyznał.Akcja USA w Wenezueli zapewne jest nie w smak Putinowi. Trup okazał się lepszy i skuteczniejszyRosja od dawna próbuje się przedstawiać jako główna przeciwwaga dla zachodniej, zwłaszcza amerykańskiej hegemonii, tworząc ideologiczny sojusz, który ma wspólnego wroga w Waszyngtonie. Napaść na Ukrainę w 2022 roku pomogła zresztą Kremlowi wezwać sojuszników do opowiedzenia się po jej stronie.Wielu z nich posłuchało. Iran sprzedawał Rosji drony, a Chiny i Indie kupowały jego ropę. Przywódcy krajów Ameryki Łacińskiej i Afryki, którzy mieli mniej do zaoferowania gospodarczo i militarnie, udzielili Putinowi symbolicznego wsparcia, co miało pozytywnie wpłynąć na wizerunek Rosji na świecie.Na tym obrazie zaczęły jednak pojawiać się rysy. Zajęta wojną Rosja nie kiwnęła palcem, żeby w 2023 roku powstrzymać Azerbejdżan przed przejęciem regionu Górskiego Karabachu. Wkrótce Kreml znów okazał się bezradny, obserwując upadek reżimu Baszszara al-Asada w Syrii. Rosjanie musieli nawet opuścić Tartus, swój kluczowy port na Morzu Śródziemnym.Rosja nie była także w stanie pomóc Iranowi, gdy zbombardowały go Izrael i USA. Kreml jest ważnym strategicznym partnerem Iranu w dziedzinie technologii nuklearnej, ale nie odpowiedział na działania lotnictwa wojskowego.„Putin stworzył świat, w którym liczy się tylko sukces. A teraz Amerykanie pokazali, jak to się robi” Teraz upokorzona została Wenezuela, kolejny z długoletnich sojuszników Putina. Atak wywołał oburzenie, ale żadnych działań ze strony Moskwy. Tej samej, która od 1999 roku dostarczyła Caracas wart ponad 20 miliardów dolarów sprzęt wojskowy. Dla Maduro nie znalazła się pilnie strzeżona dacza na terenie Rosji, bo jakiekolwiek działania uprzedzili Amerykanie.„Rosyjscy urzędnicy i media państwowe od dawna ogłaszają, że światem rządzi siła, a nie prawo” – zauważa Politico. Nikt nie przewidział jednak, że Trump okaże się lepszy w stosowaniu prawa dżungli niż Putin.„Sam Putin stworzył świat, w którym liczy się tylko sukces” – dodał Galliamow. „A teraz Amerykanie pokazali, jak to się robi, podczas gdy upokorzenie Putina jest oczywiste dla wszystkich” – podsumował w rozmowie z serwisem analityk.CZYTAJ TEŻ: Złowieszcze słowa po akcji USA. „Kiedy, a nie czy rozpocznie się III WŚ”