Wiosną na Węgrzech odbędą się wybory. Kampania wyborcza na Węgrzech nabiera tempa. Osobliwą taktykę przyjął Viktor Orban, który po raz kolejny zasugerował, że jeśli Fidesz nie wygra wyborów, Węgry czeka... wojna. Wybory parlamentarne odbędą się na Węgrzech w kwietniu. Od 2010 roku w kraju rządzi Fidesz, a urząd premiera sprawuje Viktor Orban. Teraz może się to zmienić, bo w sondażach przewodzi opozycyjna Partia Szacunku i Wolności TISZA.Pomimo spadającego poparcia Orban przyjął strategię... straszenia wojną, przed którą Węgry miałby ochronić tylko on.Węgry: Orban straszy wojną, jeśli Fidesz nie wygra wiosennych wyborów„W pierwszych dniach tego roku otrzymaliśmy ważne przypomnienie, że liberalny porządek świata się rozpada. Wybór prezydenta Trumpa zadał mu śmiertelny cios” – napisał Orban, nawiązując do wydarzeń w Wenezueli.Dodał, że nowy świat wciąż »się kształtuje«, a zatem Węgrzy muszą stawić czoła „latom bardziej niestabilnym, nieprzewidywalnym i niebezpiecznym”.„W tej sytuacji naród węgierski musi w kwietniu tego roku wybrać drogę. Jedna z nich prowadzi do brukselskiego ślepego zaułka. Reprezentuje ją TISZA. W zamian za kilka poklepań po ramieniu i immunitet, zawrą układy z Brukselą i spełnią wszystkie jej żądania. Powiedzą »tak« wojnie, finansowaniu Ukrainy, osiedlaniu migrantów i propagandzie genderowej” – powiedział Orban.„Oferta” OrbanaZamiast tego, jak napisał, jego partia „oferuje Węgrom drogę do pokoju i bezpieczeństwa”.„Nie chcemy wysyłać węgierskiej młodzieży na front i nie chcemy niszczyć kraju ani węgierskiej gospodarki. Mamy plan, aby uczynić Węgry zwycięzcą w czekającym nas dziejowym przełomie. Aby to osiągnąć, musimy przede wszystkim trzymać się z dala od wojny. W tym celu prosimy naród węgierski o udzielenie nam władzy w 2026 roku” – dodał węgierski premier.Przeczytaj także: „Antywojenny wiec”. Orban straszy rodaków wojną