Kreml w potrzasku. Zdaniem wicepremiera i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, presja wynikająca z pogarszającej się kondycji rosyjskiej gospodarki może doprowadzić Władimira Putina do podjęcia rozmów na temat zakończenia wojny w Ukrainie. Taką opinię polityk wyraził w wywiadzie dla TVP World. – To, co zmusi Rosję do negocjacji pokojowych to dalsze osłabienie jej gospodarki, dzięki czemu Putin zrozumie, że nie będzie w stanie osiągnąć swoich celów, kontynuując wojnę – powiedział Sikorski.Szef polskiego MSZ zauważył, że biorąc pod uwagę postępy wojsk rosyjskich na Ukrainie w ciągu ostatniego roku, zajęcie tego państwa zajmie Putinowi dekady. – Ale to jest problem z dyktatorami, bo kiedy jesteś u władzy przez 20 lat, to niewiele osób powie ci, jak naprawdę wygląda rzeczywistość – dodał polityk.Presja ekonomiczna kluczem do negocjacji z Putinem?Odpowiadając na pojawiającą się krytykę, że strona polska nie uczestniczy we wszystkich spotkaniach międzynarodowych dotyczących Ukrainy, Sikorski przypomniał m.in. niedawną obecność premiera Donalda Tuska na szczycie w Berlinie. Zauważył jednocześnie, że istnieją różne formaty i argumenty za i przeciw uczestnictwu w nich Polski.Sikorski wyraził obawę o zamrożenie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego na lata. Według niego wraz z zakończeniem wojny Ukraina nie tylko musi być zdolna do integracji z Unią Europejską, ale również do obrony swoich granic. – W innym wypadku mamy przepis na kolejną wojną – przestrzegł. – Będziemy mieli sprawiedliwe rozwiązanie tylko wtedy, kiedy rosyjskie elity uznają, że pierwotna inwazja była błędem oraz że odbudowa rosyjskiego imperium jest niemożliwa – podkreślił szef dyplomacji.Jak zauważył, żądając „wyłącznie” Donbasu Putin zapewne myśli, że robi ustępstwo, jednak taki scenariusz oznaczałby nagrodzenie agresora. Z kolei Ukraina z 90 mld euro, jakie otrzyma od Europy w ciągu następnych dwóch lat, jest zdeterminowana do oporu i kontynuowania walk.Według Sikorskiego niezależnie od wyników kolejnych wyborów w USA Europa musi odbudować swój przemysł obronny, aby móc odstraszać Rosję niezależnie od polityki sojusznika zza oceanu – Jeśli USA zostaną zaangażowane w wojnę w Azji, czego nie możemy wykluczyć, być może nie będą w stanie nam pomagać. Dlatego do końca dekady musimy dysponować takimi siłami zbrojnymi, których Putin nie odważy się przetestować – powiedział szef MSZ.Jak dodał, w sprawie obecności wojsk amerykańskich w Polsce wszystko wskazuje na to, że USA zamierzają dokonać w przyszłości wartych setki milionów dolarów inwestycji w amerykańskie bazy – Stany Zjednoczone mają bardzo korzystne porozumienie dotyczące statusu wojsk (obecnych w Polsce). Płacimy 15 tys. dolarów rocznie na każdego amerykańskiego żołnierza. Dla USA jest taniej utrzymywać i ćwiczyć żołnierza w Polsce niż w Stanach Zjednoczonych. Dlatego mówimy o korzyściach dla obu stron – dodał wicepremier.Według Sikorskiego USA nie wycofają się całkowicie z Europy, ale będziemy mieli do czynienia z innego rodzaju sojuszem niż dotychczas, który "może być bardziej trwały na dłuższą metę".– Prezydent Trump miał rację od początku, że Europa zbyt długo korzystała z dywidendy pokojowej. Usłyszeliśmy go i podwoiliśmy nasze wydatki (na cele wojskowe) – powiedział w wywiadzie dla TVP World szef polskiego MSZ Radosław Sikorski.Czytaj też: Zmiana władzy w Wenezueli. Wojsko wybrało stronę