Andrzej Szejna w „Pytaniu dnia”. Na naszych oczach tworzy się nowy ład międzynarodowy, w którym będzie dominowało prawo siły. Putin będzie mówił: czym się różni interwencja USA w Wenezueli, wobec tego, co robię w Ukrainie – powiedział w „Pytaniu Dnia” Andrzej Szejna, były wiceminister spraw zagranicznych, komentując atak USA na Wenezuelę. Andrzej Szejna, były wiceminister spraw zagranicznych (Nowa Lewica) był gościem Marka Czyża w „Pytaniu dnia”. Odniósł się do ataku USA na Wenezuelę i kwestii, czy działanie USA mieści się w prawie międzynarodowym. Szejna przypomniał, że zarzuty stawiane Maduro nie dotyczą tylko braku demokratycznych, przejrzystych procedur przy wyborach prezydenckich, ale również handlu narkotykami i czerpaniu z tego korzyści. – Jest też zarzut polityczny, ponieważ jego sojusznikiem była Rosja Putina czy Chiny, które przyjmowały ropę – wskazał. Jego zdaniem sposób, w jaki Maduro został usunięty, budzi wątpliwości, „mimo że stanowi ogromny sukces armii, sił specjalnych Stanów Zjednoczonych, samego prezydenta Trumpa, który na pewno dzięki temu uzyska ogromny wzrost poparcia”. Dodał, że „operacja została przeprowadzona w sposób perfekcyjny, bez strat w ludziach i sprzęcie”. Trump chce przejąć kontrolę nad złożami ropy naftowej– Intencje Stanów Zjednoczonych i prezydenta Trumpa są wielopłaszczyznowe, mają też poza wymiarem politycznym wymiar gospodarczy, a więc przejęcie kontroli nad ogromnymi złożami ropy naftowej – wskazał gość programu. Dodał, że padają dzisiaj pytania – a nawet stwierdzenia – „że na naszych oczach tworzy się nowy ład międzynarodowy, w którym będzie dominowało prawo siły, strefy wpływów i polityka mocarstwowa”. Wskazał przy tym na konflikt Rosji z Ukrainą. – Putin będzie mówił: czym się różni interwencja USA w Wenezueli, wobec tego, co robię w Ukrainie – ocenił polityk. Czytaj też: Prezydent przeciwny Ukrainie w NATO. „Wpisuje się w narracje Kremla”Jego zdaniem „poznamy plan Trumpa w najbliższych dniach, miesiącach”. – Bardzo ważnym elementem dalszej polityki, będzie to, żeby – jeśli Trump postanowi przejąć złoża surowców naturalnych Wenezueli – zyski z eksploatacji trafiały do zwykłych obywateli, budżetu państwa. Dotąd tak się nie działo, a środki były rozkradane – wyjaśnił. – Dajmy miesiąc, dwa, trzy, dla oceny całej akcji i tego, jaki będzie miała ona skutek dla narodu – wskazał polityk. – Jeśli projekt by się udał i podniósłby się poziom życia mieszkańców, a demokracja znalazła swoje urzeczywistnienie w wolnych wyborach, to Donald Trump będzie zasługiwał na uznanie. Będzie można uznać, że pomimo, że użył metod niedemokratycznych, to cel uświęca środki – ocenił. Czytaj też: Rosjanie przerażeni i zachwyceni atakiem USA. „Putina też mogą porwać”