Dół nie był zabezpieczony. 16-letnia dziewczyna o mało nie ugotowała się żywcem, gdy wpadła do dołu z wrzącą wodą w Kijowie. Ten powstał w wyniku pęknięcia rury ciepłowniczej. Wyrwa nie została jednak właściwie zabezpieczona i stała się śmiertelną pułapką dla mieszkańców. Inna z kobiet została z kolei poparzona wrzątkiem płynącym po chodniku. W piątek 2 stycznia na prospekcie Łobanowskiego w Kijowie pojawiła się wyrwa z ziemi, po tym jak pękła rura ciepłownicza, a wrząca woda podmyła chodnik i część ulicy. Zapadlisko szybko wypełniło się wrzątkiem. Awarię usiłowali naprawić robotnicy, ale okazało się, że nieodpowiednio zabezpieczyli wyrwę. „Pracownicy nie zapewnili odpowiedniego ogrodzenia i nie ustawili znaków ostrzegawczych w pobliżu zbiornika z wrzącą wodą, co stwarzało zagrożenie dla ludzi” – poinformowała kijowska prokuratura. Około godziny 16 przez ulicę przechodziła 16-letnia dziewczynka i wpadła nagle do dołu z wrzątkiem. Gdy wydobyto ją z zapadliska, była w stanie krytycznym. Doznała poparzenia 73 proc. ciała, lekarze walczą teraz o jej życie. Tego samego dnia, w tym samym miejscu, płynący chodnikiem wrzątek poparzył stopy 53-letniej kobiety. Funkcjonariusze organów ścigania wszczęli śledztwo w sprawie „zaniedbań służbowych i naruszenia zasad bezpieczeństwa podczas wykonywania prac o podwyższonym ryzyku”. Czytaj także: Czterolatka wpadła do kociołka z zupą. Ma poważne oparzenia