„Wenezuela potrzebuje zmian”. Aresztowanie Nicolasa Maduro to bardzo ważna sprawa. Wszyscy tu chcą demokracji i wolności oraz poprawy sytuacji życiowej, bo w ciągu dwóch lat, kiedy tu jestem, cena dolara za boliwara wzrosła dziesięciokrotnie – mówi portalowi TVP.Info Dominik Zakrzewski, Polak mieszkający w Wenezueli od 2023 r. Dominik Zakrzewski urodził się w Warszawie, ale kiedy miał 10 lat przeprowadził się do Nowego Jorku i tam spędził większość życia. – W 2023 roku wraz z mężem, który jest Wenezuelczykiem przenieśliśmy do jego ojczyzny. I muszę powiedzieć, że tutaj jest bezpieczniej niż w Nowym Jorku. Oczywiście jeżeli nie mówi się o polityce. Słyszałem o przypadku aresztowaniu kobiety za narzekanie, że nie ma co jeść – opowiada nam pan Dominik. Rozmówca portalu TVP.Info pytany o to, czy rzeczywiście w ostatnich latach poziom życia Wenezuelczyków znacznie się pogorszył i w sklepach brakuje towarów, częściowo potwierdził. – To nie jest tak, że nie ma towarów. Problemem są rosnące ciągle ceny i to, że coraz mniej osób stać na życie. Kiedy przyjechaliśmy z mężem do Wenezueli jeden dolar wart był 30 boliwarów. Teraz wart jest ponad 300. Ludzie żyją więc z dnia na dzień. Często nie płacą np. za czynsz – wyjaśnia Zakrzewski, dodając, że korupcja przypomina sytuację w Polsce na przełomie lat 80. i 90. Pan Dominik zwraca uwagę, że Wenezuela jest de facto najbogatszym krajem w Ameryce Południowej za sprawą swoich bogactw mineralnych i złóż ropy. Ale zyski z tych dóbr nie są właściwie dystrybuowane. – Teraz najważniejsze jest, aby władzę objęli ludzie mądrzy, wiedzący co zrobić tym bogactwem i jak poprawić sytuację w kraju. Owszem dziękuję USA za zatrzymanie Maduro, ale jednocześnie jestem przeciwko piętnowaniu Wenezueli. Są inne kraje, w których np. mordowani są geje, a Stany Zjednoczone nic nie robią – zauważa rozmówca TVP.Info. Czytaj także: Maduro pojmany i wywieziony z kraju. Trump triumfujeŁzy szczęścia na wieść o pojmaniu Maduro Odnośnie do pojmania przez USA prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, nasz rozmówca, ma nadzieję, że będzie to przełomowe wydarzenie dla kraju. – Wszyscy chcą zmiany, demokracji i wolności. Jak mówię, my z mężem nigdy nie mieliśmy żadnych problemów. On był policjantem, jeszcze w czasach przed Maduro. Choć dzisiaj boję się wyjść na ulice, bo nie wyglądam jak Wenezuelczyk – dodaje. Pan Dominik mówi, że w Wenezueli napięcie narastało od kilku miesięcy. – Nic nie wiedziałem o amerykańskim ataku. Dzisiaj około godz. 8:30 zadzwoniła do mnie teściowa, która powiedziała, że aresztowano Maduro. Zacząłem płakać. Choć nie mieszkam tu zbyt długo, to jednak wtopiłem się w tę kulturę. Za oknem widzę puste ulice i tylko co jakiś czas przejedzie wojskowy pojazd – opowiada. Zdaniem naszego rozmówcy, Wenezuela niesprawiedliwie przedstawiana jest jako kraj opanowany przez kartele narkotykowe. Zwłaszcza, że najczęściej w mediach zachodnich pokazywane są obrazki z barrias, czyli gett, w których rzeczywiście króluje przestępczość. – Osobiście nie spotkałem się z narkogangami i tego rodzaju przestępczością. W przeciętnych dzielnicach Caracas nie ma przyzwolenia na narkotyki. Oczywiście są też niebezpieczne dzielnice, gdzie sytuacja wygląda znacznie gorzej. Ale zwykli Wenezuelczycy nie popierają tego – podkreśla. Czytaj także: Wenezuela leży na ropie, ale ludzie zarabiają dolara miesięcznie